odpowiedzialność w spółce.pl Posts

Dzisiejszy wpis adresuję do wszystkich, którzy są przedsiębiorcami i mają do czynienia z ZUS. Nie ważne, czy działasz w formie spółki prawa handlowego, czy prowadzisz jednoosobową działalność gospodarczą. KRS czy CEIDG – wszystkich nas łączy ZUS 😉 A tam zadziało się właśnie coś – o dziwo – korzystnego dla przedsiębiorców. Uproszczenie, optymalizacja, jak zwał tak zwał. Grunt, że będzie łatwiej. O czym mówię? O płaceniu składek z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Gdzie płacić ZUS? Obecnie jest tak, że każdy przedsiębiorca będący płatnikiem składek ZUS dokonuje zapłaty na większą lub mniejszą liczbę funduszy wskazanych w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Chodzi o składki na:

  • ubezpieczenia społeczne,
  • ubezpieczenie zdrowotne,
  • Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych,
  • oraz Fundusz Emerytur Pomostowych.

Każda z ww. składek musi zostać ujęta w osobnym przelewie na osobny numer rachunku bankowego ZUS. Mamy więc 4 numery rachunków bankowych, na które musimy przelać odpowiednio wyliczone kwoty składek. To zmieni się 1 stycznia 2018 r. Ze względu na rachunek składkowy.

Zgodnie z nowelizacją ustawy, ZUS w terminie do 31 grudnia 2017 r. ma wygenerować dla każdego płatnika składek nowy numer rachunku składkowego. Jeden numer rachunku dla każdego płatnika. I na ten jeden indywidualny rachunek będziemy dokonywać zapłaty sumy wszystkich składek dla ZUS. W tym samym terminie, to jest do końca roku 2017 ZUS ma poinformować płatników o nadanym im numerze rachunku składkowego. Informacje będą docierały listami poleconymi, a dla osób, które założyły profil informacyjny w systemie teleinformatycznym ZUS – zostaną udostępnione w systemie.

Żeby nie było tak różowo i żeby chronić ewentualne uchybienia urzędników ZUS ustawodawca nałożył jednak na płatników pewien obowiązek. Otóż jeżeli do końca roku nie otrzymasz informacji o swoim numerze rachunku składkowego masz obowiązek samemu skontaktować się z ZUS. I to przed najbliższym terminem zapłaty składek. To samo dotyczy nowych płatników, dla których ZUS nie wygenerował niezwłocznie rachunku składkowego. Powinni oni sami się o to upomnieć.

I tu dochodzimy do sedna – wiadomość o ułatwieniu rozliczeń z Zakładem powinna ucieszyć każdego przedsiębiorcę. Pamiętaj jednak, żeby przed upływem tego roku upewnić się, że otrzymałeś swój własny pachnący świeżością numer rachunku. Zanim ZUS zarzuci Ci, że nie dopilnowałeś swoich obowiązków nie zwracając uwagi na niedopilnowanie obowiązków przez ZUS 😉

Dużo szczęścia na co dzień i do zobaczenia na blogu!

Dziś krótko o terminie złożenia wniosku o wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. Wszystkie spółki prawa handlowego, fundacje, jak i większość stowarzyszeń podlegają obowiązkowo wpisowi do KRS, w ramach którego wyróżnia się między innymi rejestr przedsiębiorców i rejestr stowarzyszeń (…). Pomijając terminy dokonania pierwszego wpisu (zarejestrowania) w KRS, istotne jest, w jakim terminie należy zgłaszać do sądu wszelkie zmiany danych objętych wpisem do rejestru. I o tym właśnie jest niniejszy wpis.

Dobry radca prawny, który styka się z nowym klientem w postaci spółki czy stowarzyszenia, zaczyna od niewielkiego due diligence, a więc zbadania czy jego klient przestrzega podstawowych przepisów prawa. A jeżeli zdarzają się naruszenia – wskazuje na prawidłowe postępowanie i dobre praktyki. Piszę o tym, ponieważ zdecydowana większość spółek nie przestrzega obowiązku terminowego dokonywania zmian w KRS. I jest to doskonałe pole do poprawy.

Ustawa o KRS wyraźnie wskazuje, że wniosek o wpis do rejestru co do zasady powinien zostać złożony do sądu nie później niż w terminie 7 dni od dnia zdarzenia, uzasadniającego dokonanie wpisu. Przykładowo, jeżeli do zarządu spółki została powołana nowa osoba, to wniosek o wpis do KRS powinien zostać złożony w terminie 7 dni od uchwały o powołaniu. Takimi zdarzeniami, uzasadniającymi dokonanie wpisu, mogą być najróżniejsze zmiany informacji ujawnionych w rejestrze – zmiana adresu, umowy spółki, wspólnika etc. A podobne zmiany w praktyce zdarzają się dosyć często w każdej spółce czy stowarzyszeniu.

A co jeżeli 7 dni upłynęło bezpowrotnie, a Ty nie złożyłeś stosownego wniosku do sądu?

Ustawa przewiduje kilka możliwości reagowania przez sąd na tego rodzaju uchybienie. Po pierwsze, sąd może w trybie tzw. postępowania przymuszającego wyznaczyć dodatkowy 7-dniowy termin na złożenie wniosku, uprzedzając o możliwości nałożenia grzywny. W przypadku dalszej bierności podmiotu sąd nakłada na niego grzywnę, która może być wielokrotnie ponawiana.

Jeżeli grzywna nie przynosi rezultatu lub już na wstępie sąd uzna, że stosowanie postępowania przymuszającego nic nie da (bo na przykład spółka jest ewidentnie „martwa” od dłuższego czasu), wówczas sąd wszczyna postępowanie o rozwiązanie podmiotu bez przeprowadzania postępowania likwidacyjnego.

Nieskuteczność postępowania przymuszającego może również spowodować, że sąd ustanowi dla podmiotu kuratora „rejestrowego”, którego głównym zadaniem będzie niezwłoczne doprowadzenie do wyboru nowych władz osoby prawnej. W przypadku zaś, gdy to okaże się niemożliwe lub nieskuteczne kurator może podjąć czynności zmierzające do likwidacji takiej osoby prawnej.

Jak więc widzisz, kierowanie wniosków o wpis do KRS po terminie może być bardzo dotkliwe dla podmiotu, który reprezentujesz, i prowadzić wręcz do jego rozwiązania. Na szczęście zanim sąd przejdzie do „twardej windykacji” stosuje łagodne metody perswazji – wyznaczenie dodatkowego terminu, a później nałożenie grzywny. W przypadku więc działającej spółki czy stowarzyszenia, będą one miały co najmniej te dwie dodatkowe szanse, by uzupełnić braki.

W praktyce sądy niezwykle rzadko stosują postępowanie przymuszające i inne sankcje, przez co informacje dot. wielu podmiotów wpisanych do KRS są nieaktualne. To ma się zmienić, na co wskazują również ostatnie nowelizacje. Ale nawet teraz, skoro już wiesz, jakie zasady obowiązują – czy nie warto ich przestrzegać? Warto. Zwłaszcza, że powyższe sankcje nie są jedynymi – z informacjami w KRS wiążą się różne domniemania, które mają chronić osoby trzecie. I ochrona ta przewiduje dalsze konsekwencje dla nierzetelnych podmiotów. O tym – w kolejnym wpisie 🙂

Pozdrawiam Cię serdecznie!

PS Więcej wpisów na temat KRS znajdziesz tutaj.

W dniu 1 czerwca 2017 r. wejdzie w życie zmiana ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym, która doda całkowicie nowy przepis (art. 19c), nakładający na podmioty składające do KRS wnioski o wpis lub zmianę wpisu w rejestrze przedsiębiorców nowy obowiązek informacyjny. Otóż w przypadku każdego wniosku o wpis do rejestru i wniosku o zmianę wpisu dotyczącą informacji o nabyciu udziałów, akcji lub ogółu praw i obowiązków wspólnika spółki – niezbędne będzie złożenie dodatkowego oświadczenia, czy wnioskodawca jest cudzoziemcem w rozumieniu ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.

Jak ww. ustawa definiuje cudzoziemca? Cudzoziemcem jest osoba fizyczna nieposiadająca obywatelstwa polskiego, osoba prawna lub spółka nie mająca osobowości prawnej, których siedziba znajduje się za granicą, oraz osoba prawna i spółka handlowa nieposiadająca osobowości prawnej, których siedziba znajduje się w Polsce, ale które są kontrolowane bezpośrednio lub pośrednio przez cudzoziemca.

Spółkę uznaje się za kontrolowaną przez cudzoziemca, jeżeli cudzoziemcy dysponują bezpośrednio lub pośrednio powyżej 50% głosów na zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu albo mają pozycję dominującą w takiej spółce.

Jeżeli odpowiedź na pytanie, czy wnioskodawca jest cudzoziemcem, jest twierdząca – wówczas do wniosku do KRS należy dołączyć dodatkowe oświadczenie. Wnioskodawca oświadcza w nim, czy jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym nieruchomości położonych na terytorium Polski.

Zapytasz może, skąd taka zmiana przepisów? Ma ona ułatwić sądom rejestrowym przekazywanie ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych informacji o cudzoziemcach, którzy nabyli udziały lub akcje w polskich spółkach oraz nieruchomości położone na obszarze naszego kraju. Tym samym spółki z obcym kapitałem powinny spodziewać się zwiększonej liczby kontroli i szybszego reagowania przez właściwe organy na naruszenia ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców.

Ponieważ zaś czas szybko leci, to warto o tej zmianie przepisów pamiętać już dzisiaj.

Z okazji nadchodzących świąt Wielkiej Nocy wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom bloga życzę spędzenia tego wyjątkowego czasu w rozgrzewającej serca atmosferze spotkań z bliskimi, tak bardzo potrzebnej chwili wytchnienia od codziennych wyzwań oraz refleksji poświęconej wydarzeniom sprzed blisko 2 tys. lat.

Tradycyjnie już, do życzeń dołączam zdjęcie z domowego zacisza. Tym razem kartek pocztowych, które zdążyły dotrzeć przed świętami. Razem z żoną uwielbiamy wypisywać i otrzymywać kartki, wspaniale że ten zwyczaj nadal żyje i ma się dobrze 🙂

Pozdrawiam Was świątecznie,

Krzysztof Kozłowski

We wczorajszym Dzienniku Ustaw została opublikowana nowelizacja wielu ważnych ustaw karnych, na czele z Kodeksem karnym, do którego wprowadzono możliwość stosowania przez sądy nowej sankcji – przepadku przedsiębiorstwa. A to w ramach dalszej walki z przestępczością gospodarczą. Z praniem brudnych pieniędzy, karuzelami podatkowymi (VAT), wyłudzeniami podatków itp. Na blogu pisałem już o nowych przestępstwach związanych z podatkiem VAT i nielegalnym wystawianiem faktur.

Przepadek przedsiębiorstwa dołączył do znanych już wcześniej prawu karnemu przepadku przedmiotów pochodzących bezpośrednio z przestępstwa lub służących do jego popełnienia oraz przepadku korzyści majątkowej osiągniętej z popełnienia przestępstwa.

Czym jest przedsiębiorstwo? Dla przypomnienia, to zorganizowany zespół składników materialnych i niematerialnych przeznaczony do prowadzenia działalności gospodarczej. Czyli to potocznie rozumiana firma – jej infrastruktura, produkty, know-how etc.

Na czym polega przepadek przedsiębiorstwa? Otóż w razie skazania sprawcy za przestępstwo, z którego popełnienia osiągnął on korzyść majątkową znacznej wartości (powyżej 200 tys. zł) sąd może zastosować przepadek przedsiębiorstwa stanowiącego własność sprawcy, jeżeli służyło ono do popełnienia tego przestępstwa lub ukrycia osiągniętej z niego korzyści.

Czy przedsiębiorstwo należące do kogoś innego niż sprawca będzie wolne od ryzyka przepadku? Niekoniecznie. Sąd będzie mógł orzec przepadek przedsiębiorstwa należącego do osoby trzeciej, jeżeli chciała ona (lub przewidywała taką możliwość i się na to godziła), aby przedsiębiorstwo posłuży do popełnienia czynu zabronionego lub ukrycia osiągniętej z przestępstwa korzyści. Wymogiem przepadku jest więc wina umyślna takiej osoby trzeciej.

Stosowanie przepadku nie może być jednak niewspółmiernie dolegliwe dla właściciela przedsiębiorstwa, sąd powinien więc kierować się stopniem winy i wielkością wyrządzonej przez sprawcę szkody. Jeżeli na tej podstawie zrezygnuje z orzeczenia przepadku, będzie mógł w jego miejsce orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego lub Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym w wysokości nawet do 1 mln zł.

Zmiana prawa i nowy art. 44a Kodeksu karnego zaczną obowiązywać pod koniec kwietnia tego roku.

Dziś krótko – o tym, że nieznajomość prawa szkodzi. I że od profesjonalistów, do których zalicza się osoby pełniące funkcje członków zarządu, wymaga się więcej.

Wielokrotnie powtarzam moim klientom, że decydując się na prowadzenie działalności gospodarczej, czy też na pełnienie funkcji w zarządzie spółki – muszą naprawdę dobrze znać nie tylko kwestie biznesowe, ale też regulacje prawne. A przynajmniej mieć zaufanego prawnika i korzystać na bieżąco z jego wsparcia i fachowej wiedzy.

Przyczynkiem do powyższej refleksji była lektura postanowienia Sądu Okręgowego w Częstochowie, który orzekając w sprawie karnej o odpowiedzialności członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za wykroczenie skarbowe przeciwko organizacji gier hazardowych podkreślił, że osoba pełniąca funkcję w zarządzie spółki musi na bieżąco śledzić zmiany prawa w zakresie działalności spółki i stosować się do obowiązujących przepisów. Jeżeli członek zarządu nie posiada wystarczających informacji, ale też nie korzysta z pomocy prawnika lub pracowników organów administracji (którzy przecież udzielają podstawowych informacji) – to nie może być (zdaniem sądu) mowy o usprawiedliwionej nieświadomości bezprawności danego zachowania (taką nieświadomość prawo karne traktuje na równi z niepopełnieniem przestępstwa).

I choć powyższe orzeczenie zapadło na gruncie prawa karnego, to również w prawie cywilnym mamy szereg przepisów wymagających od przedsiębiorców „więcej”. Przykładowo, Kodeks cywilny w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej wymaga od zobowiązanego na podstawie umowy należytej staranności, uwzględniającej zawodowy charakter prowadzonej działalności. Jest to więc swoista „należyta staranność plus”.

Warto o tym pamiętać, i warto zastanowić się przez chwilę, nim rzucisz się w wir przedsiębiorczości.

Niniejszy blog powstał wokół tematu odpowiedzialności w spółce (jak sama nazwa wskazuje), rozumianej jako odpowiedzialność członków organów spółki i samej spółki za podejmowane przez nich działania w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Jak dotąd w swoich artykułach poruszyłem m. in. temat odpowiedzialności za odbycie zgromadzenia wspólników po terminie, za nieprawidłowe oznaczanie pism spółki, za zaległości podatkowe spółki, czy też odpowiedzialności za jej zobowiązania.

Dziś chciałem opowiedzieć Ci o odpowiedzialności karnej, która grozi nieuczciwym przedsiębiorcom. Konkretnie zaś o nowych rodzajach przestępstw związanych z wyłudzaniem podatku od towarów i usług (VAT), które pojawią się w polskim porządku prawnym już 1 marca 2017 r.

Od tej pory za wystawianie faktur „za kolegę”, dokumentowanie fakturą czynności innych niż naprawdę wykonane, czy też za wystawianie „pustych” faktur z tytułu fikcyjnych czynności – grozić będą surowe sankcje, włącznie z karą pozbawienia wolności. Jak to wpłynie na praktykę obrotu na rynku i dokonywanie podobnych czynności trudno powiedzieć, jednak organy ścigania z pewnością dołożą (super)należytej staranności w tropieniu sprawców nowych przestępstw, aby zapobiec wyciekaniu należności podatkowych z budżetu i udowodnić, że omawiana nowelizacja miała sens.

Do ustawy zostały dodane dwa nowe czyny zabronione w postaci art. 270a i art. 271a Kodeksu karnego, stanowiące odpowiednio przestępstwo tzw. fałszu materialnego i fałszu intelektualnego dokumentu (faktury). Te nowe przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów ustanawiają karalność:

  • podrobienia lub przerobienia faktury – w celu użycia jej jako autentycznej – w zakresie okoliczności faktycznych mogących mieć wpływ na określenie wysokości należnego podatku lub jego zwrotu (art. 270a),
  • użycia podrobionej lub przerobionej w powyższym zakresie faktury (art. 270a),
  • wystawienia faktury lub faktur na łączną kwotę brutto powyżej 200 tys. zł, poświadczających nieprawdę co do okoliczności faktycznych mogących mieć wpływ na określenie wysokości należnego podatku lub jego zwrotu (art. 271a),
  • użycia powyższej faktury lub faktur poświadczających nieprawdę (art. 271a).

Fałszerstwo materialne zagrożone jest karą pozbawienia wolności, a w wypadkach mniejszej wagi grzywną, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności (tak, w wypadku czynu mniejszej wagi pozbawienie wolności też wchodzi w grę). Za fałsz intelektualny sankcje są surowsze – przepis przewiduje bowiem wyłącznie karę pozbawienia wolności. Przy czym wszystkie powyższe kary są stopniowalne w zależności od wielkości należności brutto stwierdzonych fakturami a zagrożenie sięga nawet kary 25 lat pozbawienia wolności.

Uspokajająco należy podkreślić, że prawo karne wymaga udowodnienia winy oskarżonego, stąd zwykłe ludzkie pomyłki przy wystawianiu faktur i posługiwaniu się nimi nie stanowią podstawy do skazania w postępowaniu karnym.

Ujawnienie przez sprawcę popełnienia przestępstwa przed powzięciem o nim informacji przez organy ścigania może skutkować zastosowaniem przez sąd nadzwyczajnego złagodzenia kary, a zwrot uzyskanej z czynu zabronionego korzyści majątkowej – nawet odstąpieniem od jej wymierzenia.

Zmianie uległy również inne ustawy, w wyniku czego organy uzyskały uprawnienia m. in. do kontroli i utrwalania treści rozmów telefonicznych w celu wykrycia i uzyskania dowodów dla toczącego się postępowania lub zapobieżeniu popełnienia nowego przestępstwa – w zakresie podrabiania i przerabiania oraz używania sfałszowanych faktur.

W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano, że sankcje karnoskarbowe w zakresie wyłudzania podatku VAT są niewystarczające, a problem karuzeli VAT fundamentalny dla zasobności budżetu państwa. Projektodawca powołał też przykłady zagranicznych przepisów, gdzie np. w Stanach Zjednoczonych za podobne przestępstwa gospodarcze grozi nawet 150 lat pozbawienia wolności (!), co spotkało m. in. przedsiębiorcę Bernarda Madoffa.

Życzę Ci, żebyś nigdy nie potrzebował mojej pomocy w obronie przed zarzutami o uczestniczenie w spirali podatkowej! Ale gdyby coś, to wiesz jak się ze mną skontaktować.

Ostatnio ustawodawca dostarcza nam wielu wrażeń zmieniając co i rusz kolejne przepisy, ale ile można pisać o samych nowelizacjach? Dlatego dzisiaj chciałbym zaserwować Ci prawdziwe prawnicze „mięso” i powiedzieć słów kilka o tajemniczo brzmiącej prokurze i prokurencie. Przy czym bez zmian prawa i tutaj się nie obeszło, więc na końcu dwa zdania poświęcę zagadnieniu prokury „wczoraj i dziś”.

Słowo prokura pochodzi z języka łacińskiego, gdzie procuro, procurare oznaczało zawiadywanie, zarządzanie, pielęgnowanie i troszczenie się o coś. Te dawne znaczenia bardzo dobrze oddają istotę prokury, ponieważ prokura jest szczególnym rodzajem pełnomocnictwa udzielanego przez przedsiębiorcę wpisanego do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (KRS), które upoważnia prokurenta (pełnomocnika) do dokonywania wszelkich czynności sądowych i pozasądowych, jakie są związane z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Wyjątek stanowi zbycie przedsiębiorstwa, oddanie go do czasowego korzystania innej osobie, oraz zbycie lub obciążenie nieruchomości, do których to czynności niezbędne jest dodatkowe, wyraźne umocowanie prokurenta.

Prokury można udzielić wyłącznie osobie fizycznej posiadającej pełną zdolność do czynności prawnych. Jak więc widzisz, ograniczenia podmiotowe dotyczą nie tylko osoby udzielającej prokury (przedsiębiorca z KRS), ale też prokurenta (pełna zdolność). Co więcej, z samym ustanowieniem prokury wiążą się pewne szczególne wymogi – prokura musi zostać udzielona na piśmie pod rygorem nieważności, a jej udzielenie (tak samo jak wygaśnięcie) powinno zostać zgłoszone do rejestru przedsiębiorców (KRS). Ułatwia to weryfikację faktycznego umocowania prokurenta do roli tego wyjątkowego pełnomocnika, a tym samym wpływa na pewność obrotu na rynku.

Polskie prawo wyróżnia kilka rodzajów prokury, z których większość nie budzi żadnych wątpliwości. Prokura może być bowiem udzielona jako prokura singularna (jednoosobowa), łączna (kilku prokurentów musi działać wspólnie) lub oddziałowa (jest to prokura pojedyncza lub łączna, ale zawężona do zakresu spraw wpisanych do rejestru oddziału przedsiębiorstwa). Kontrowersyjną, a zarazem bardzo popularną w praktyce funkcjonowania spółek prawa handlowego, jest zaś tzw. prokura łączna niewłaściwa, polegająca na umocowaniu prokurenta do działania tylko i wyłącznie razem z członkiem zarządu lub wspólnikiem spółki osobowej uprawnionym do jej reprezentacji.

Kontrowersje wynikają stąd, że prokura łączna niewłaściwa nie była wskazana wprost w przepisach ustawy. Tak było zarówno pod rządami Kodeksu handlowego z 1934 r., jak i współczesnego Kodeksu cywilnego. Dlatego też tematem zajmował się Sąd Najwyższy, który w swoich orzeczeniach dopuszczał stosowanie tego rodzaju prokury, wywodząc go z analogicznego stosowania innych przepisów prawa. Jednakże mimo orzecznictwa Sądu Najwyższego sądy powszechne na terenie całego kraju wyrokowały niejednolicie, czasem dopuszczając taką prokurę a czasem nie. W tych okolicznościach Sąd Najwyższy podjął uchwałę 7 sędziów tego sądu, która miała rozstrzygnąć tę kwestię i dać wyraźny sygnał dla całego sądownictwa, jak powinno orzekać w podobnych sprawach. Ostatecznie uchwała z 30 stycznia 2015 r. (III CZP 34/14) stwierdziła, że prokura łączna niewłaściwa jest niedopuszczalna na gruncie obowiązujących przepisów i nie może być wpisywana do rejestru przedsiębiorców KRS.

I na tym temat prokury łącznej niewłaściwej by się skończył. Gdyby nie ustawodawca, który z dniem 1 stycznia 2017 r. wprowadził zmianę do przepisów Kodeksu cywilnego i wprost uregulował ten rodzaj prokury w polskim porządku prawnym. Odpowiedni fragment nowego przepisu stanowi:

Prokura może obejmować umocowanie także albo wyłącznie do dokonywania czynności wspólnie z członkiem organu zarządzającego lub wspólnikiem uprawnionym do reprezentowania handlowej spółki osobowej.

Jak więc widzisz, zmiany są dynamiczne i mieszają w historii. Może nie tej przez wielkie H, ale w historii instytucji prawa cywilnego z całą pewnością 😉 W każdym razie pamiętaj, że możliwość ustanowienia prokurenta to duże ułatwienie dla spółki prawa handlowego, które pozwala na powierzenie bieżącego zarządzania spółką zaufanej osobie, z jednoczesnym odciążeniem jej zarządu (lub wspólników przy spółce osobowej). I choć z prokurą wiąże się nieraz sporo pytań i wątpliwości, to jednak warto na nie odpowiedzieć, by bezpiecznie i z pożytkiem dla przedsiębiorstwa korzystać z tego udogodnienia.

Niniejszy blog to nie tylko artykuły dotyczące funkcjonowania spółek prawa handlowego, ale też treści poświęcone ogólnie prowadzeniu działalności gospodarczej i prawu dla przedsiębiorców. A ponieważ bloga odwiedzają także przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą wpisani do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), to dziś chciałbym zwrócić Wam uwagę na zmiany w przepisach, które obowiązują od 1 stycznia 2017 r., a które bezpośrednio dotyczą właśnie takiej formy prowadzenia działalności.

Nowelizacji poddano bowiem ustawę o swobodzie działalności gospodarczej, zmieniając m.in.:

  • zasady przeprowadzania kontroli przedsiębiorców,
  • zakres informacji podlegających wpisowi do ewidencji – od teraz do rejestru nie będzie już wpisywany adres zamieszkania przedsiębiorcy. Do tej pory adres taki należało zgłosić we wniosku o zarejestrowanie działalności gospodarczej, mimo że nie podlegał on ujawnieniu w treści odpisu z ewidencji, dostępnego choćby w internecie. Wprowadzono natomiast nowe informacje, jakie będą ujawniane w ewidencji, w postaci danych syndyka, nadzorcy lub zarządcy – ustanowionych dla przedsiębiorcy w przypadku wszczęcia postępowania upadłościowego lub restrukturyzacyjnego (w tym przypadku nowelizacja obowiązuje od 1 kwietnia 2017 r.),
  • wymagania wniosku o wpis do ewidencji – po nowelizacji rejestrując działalność gospodarczą wraz z wnioskiem o wpis trzeba będzie złożyć oświadczenie o posiadaniu tytułu prawnego do nieruchomości, których adresy wskazało się we wniosku jako adresy miejsc wykonywania działalności gospodarczej i adres do doręczeń. Oświadczenie będzie składane pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia.

Powyższe zmiany w zakresie informacji wynikających z ewidencji należy ocenić pozytywnie. Administracja państwowa odchodzi od gromadzenia danych o adresie zamieszkania obywateli (m. in. w nowych dowodach osobistych nie ma już adresu zameldowania), a jednocześnie wprowadzone wcześniej zmiany przepisów podniosły rangę wskazywanego przez przedsiębiorców w ewidencji adresu do doręczeń, obciążając przedsiębiorcę negatywnymi konsekwencjami nie odbierania pism sądowych i urzędowych pod wskazanym adresem. Tym samym adres zamieszkania stał się niepotrzebny.

Z kolei informacja o danych syndyka, nadzorcy i zarządcy ułatwi ustalenie tożsamości tych ważnych dla postępowania osób. Oczywiście wszystko można znaleźć w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, ale jest to proces żmudny w porównaniu z możliwością szybkiego rzucenia okiem do odpisu z ewidencji danego przedsiębiorcy.

Uznanie adresu wskazanego w ewidencji za adres skuteczny dla doręczeń sądowych wymagało zmian zapewniających jak największą wiarygodność podanej informacji. Stąd odpowiedzialność karna za wskazanie fikcyjnego adresu, co do którego przedsiębiorca nie posiada żadnego tytułu prawnego.

Jeżeli macie jakieś pytania lub komentarze dotyczące nowelizacji, to serdecznie zapraszam do dyskusji!

PS Jeżeli prowadzisz lub zastanawiasz się nad prowadzeniem działalności gospodarczej podlegającej wpisowi do CEIDG może zainteresują Cię również inne moje artykuły – tutaj i tutaj.

Tydzień temu wspominałem o zmianach w prawie dokonanych ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców, które obowiązują od 1 stycznia 2017 r. Zacząłem od omówienia zmian wprowadzonych do Kodeksu spółek handlowych i obiecałem, że w kolejnych wpisach przedstawię Ci dalsze skutki tej nowelizacji.

Dotrzymując danego słowa chciałbym się dziś zająć nowelizacją prawa pracy. Jest to dziedzina prawa istotna dla większości przedsiębiorców działających w formie spółek prawa handlowego, bo większość z Was zatrudnia pracowników, a każde naruszenie prawa może spowodować dotkliwe konsekwencje dla pracodawcy. Zmiany w tym zakresie wprowadzono do Kodeksu pracy i ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych.

Na co należy zwrócić szczególną uwagę?

  • ustawodawca przesunął granicę w postaci liczby zatrudnionych pracowników, od której pracodawca musi ustalić regulamin wynagradzania, wprowadzić regulamin pracy oraz stworzyć zakładowy fundusz świadczeń socjalnych – do tej pory wystarczyło zatrudniać 20 pracowników, po nowelizacji dopiero zatrudnienie 50 osób stwarza ww. obowiązki. Jednocześnie przewidziano wyjątek – pracodawca musi przyjąć regulaminy i utworzyć fundusz już przy 20 zatrudnionych pracownikach, jeżeli z takim wnioskiem wystąpi organizacja związkowa (przy funduszu – zakładowa organizacja związkowa),
  • zmianie uległy przepisy dotyczące wydawania świadectwa pracy i wprowadzono nowy wzór świadectwa pracy,
  • odpowiedzialność pracowników za mienie powierzone została uzależniona od zachowania formy pisemnej umowy o współodpowiedzialności materialnej – pod rygorem nieważności,
  • wydłużeniu uległy terminy do wniesienia do sądu pracy odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę (z 7 do 21 dni), żądania przywrócenia do pracy lub odszkodowania (z 14 do 21 dni), oraz żądania nawiązania umowy o pracę (z 14 do 21 dni).

Jak widzisz, wprowadzone zmiany mają bardzo duże praktyczne znaczenie, bo liberalizują co do zasady obowiązki pracodawców w zakresie ustanawiania aktów wewnętrznego prawa pracy, wydłużają terminy w jakich pracownicy mogą odwoływać się od decyzji pracodawcy, oraz wprowadzają dotkliwy rygor nie zawarcia umowy o współodpowiedzialności materialnej na piśmie.

Stąd wszystkie zmiany należy mieć na uwadze.

Udanego tygodnia Ci życzę!

W sierpniu zeszłego roku informowałem Cię o planowanych zmianach przepisów Kodeksu spółek handlowych (tzw. Plan Morawieckiego), jednocześnie pokrótce omawiając je na blogu. Nowelizacja ustawy miała wejść w życie 1 stycznia 2017 r. i tak też się stało, lecz nie wszystkie założenia projektu znalazły się w uchwalonej i opublikowanej ustawie. Być może trafią do jakiejś innej nowelizacji, a może zostały porzucone na etapie procesu legislacyjnego.

W każdym razie ustawa z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców (opublikowana w Dzienniku Ustaw 30 grudnia) wprowadziła zmiany do wielu istotnych dla każdego przedsiębiorcy ustaw. Ponieważ omówienie wszystkich zmian w jednym artykule byłoby bardzo obszerne i ciężkostrawne podzieliłem temat na kilka części, które będę prezentował na blogu w najbliższym czasie. Luksusu zapoznania się ze zmianami kawałek po kawałku nie mają prawnicy, bo zmiany te już obowiązują i trzeba być ich świadomym, aby rzetelnie wykonywać swoją pracę. Ale Tobie mogę ułatwić to niełatwe zadanie 🙂

Na początek przyjrzyjmy się zmianom w Kodeksie spółek handlowych. Dotyczą one:

spółki z ograniczoną odpowiedzialnością:

  • wspólnicy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością reprezentujący co najmniej 1/20 kapitału zakładowego spółki uzyskali nowe uprawnienie – mogą żądać umieszczenia określonych spraw w porządku obrad najbliższego zgromadzenia wspólników. W projekcie wystarczyło zgłosić takie żądanie na dzień przed planowanym terminem zgromadzenia – finalnie przyjęto jednak wersję złożenia żądania na piśmie do zarządu spółki najpóźniej na trzy tygodnie przed terminem zgromadzenia wspólników. W przypadku bierności zarządu wspólnicy będą mogli zwrócić się o pomoc do sądu rejestrowego, na zasadach opisanych w projekcie i omówionych na blogu;

spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i spółki akcyjnej:

  • wprowadzono obowiązek ujawnienia przez członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki akcyjnej sprzeczności interesów zarządzanej przez niego spółki z interesami samego członka zarządu lub osób z nim związanych (dokładnie określonych w ustawie) – do tej pory członek zarządu powinien był wstrzymać się od udziału w rozstrzyganiu takich spraw i mógł żądać zaznaczenia tego w protokole, ale nie miał obowiązku ujawniania samej sprzeczności interesów [zmiana ta nie była objęta pierwotnym projektem];

spółki akcyjnej:

  • zgodnie z projektem zniknął obowiązek stawiania na dokumencie akcji pieczęci spółki – do tej pory brak pieczęci skutkował nieważnością dokumentu akcji, teraz ten formalistyczny obowiązek został uchylony. Zmiana na plus, zwłaszcza że pieczęć firmowa w dzisiejszych czasach nie stanowi żadnej gwarancji oryginalności dokumentu, bo łatwo wejść w jej posiadanie,
  • zmianie uległ termin wyznaczenia dnia dywidendy w publicznej spółce akcyjnej – po nowelizacji dzień dywidendy może być wyznaczony na dzień przypadający nie wcześniej niż pięć dni i nie później niż trzy miesiące od dnia powzięcia uchwały zwyczajnego walnego zgromadzenia [zmiana ta nie była objęta pierwotnym projektem].

Pozostałe pomysły zawarte w pierwszym projekcie ustawy nie zostały zrealizowane. Szkoda, bo pomysł wprowadzenia – jako obowiązkowego elementu statutu spółki akcyjnej – informacji o kadencji organów spółki wpłynąłby korzystnie na praktykę funkcjonowania spółek i pewność obrotu. Znacznie łatwiejsze byłoby wówczas ustalenie, czy reprezentacja spółki jest prawidłowa, a tym samym czy spółka jest zdolna do skutecznego zaciągania zobowiązań i składania innych oświadczeń woli. Więcej o porzuconych pomysłach możesz przeczytać tutaj.

Gdybyś miał jakieś wątpliwości dotyczące nowelizacji lub chciał skomentować wprowadzone zmiany – śmiało zostaw komentarz. Pozdrawiam Cię serdecznie!

aktualizacja: tutaj znajdziesz omówienie zmian w prawie pracy.

Planując założenie działalności gospodarczej w formie spółki na pewno zastanawiasz się, od kiedy będziesz mógł faktycznie działać, prowadzić swój biznes. W którym momencie kończą się formalności a spółka staje się narzędziem do generowania zysków? To zależy od rodzaju spółki. Spółki osobowe powstają dopiero z chwilą wpisania ich do rejestru przedsiębiorców, ponieważ wpis ma w tym przypadku charakter konstytutywny (pojęcie wyjaśniłem tutaj) a prawo nie przewiduje żadnej formy wcześniejszego funkcjonowania tych spółek. Jednakże w przypadku spółek kapitałowych (spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i spółki akcyjnej) sytuacja wygląda dużo ciekawiej i elastyczniej, bo faktyczną działalność możesz prowadzić niemalże od samego początku, nie czekając na rozpatrzenie Twojego wniosku przez sąd rejestrowy.

Już na wstępnym etapie powstaje bowiem spółka w organizacji. I to jej chciałbym poświęcić dziś kilka słów na blogu.

Z chwilą zawarcia umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością powstaje podmiot prawa (spółka w organizacji), posiadający szereg istotnych dla funkcjonowania na rynku „zdolności”. Chodzi o zdolność prawną, do czynności prawnych, sądową, a nawet upadłościową. Powyższe sprowadza się do tego, że już od momentu podpisania umowy spółki uzyskuje ona możliwość występowania w obrocie, jako strona dowolnych umów, strona postępowań sądowych i administracyjnych, pracodawca etc. Powyższe odnosi się również do spółki akcyjnej, która może zacząć działać – co do zasady – już z chwilą objęcia wszystkich akcji w jej kapitale zakładowym.

Spółka w organizacji posiada po prostu faktyczne i prawne możliwości normalnego funkcjonowania, mimo że procedura jej założenia nie dobiegła jeszcze końca – bo w rejestrze muszą zostać zarejestrowane również spółki kapitałowe. Z chwilą rejestracji uzyskują one osobowość prawną i stają się automatycznie (bez potrzeby dokonywania jakichkolwiek czynności) podmiotem praw i obowiązków spółki w organizacji – będąc już spółką właściwą.

Spółka na etapie przed rejestrowym musi posługiwać się swoją firmą z dodatkiem słów „w organizacji”. Po rejestracji dodatek ten nie powinien być już stosowany, ale poza tym nic się nie zmienia – spółka właściwa jest stroną umów zawartych wcześniej przez spółkę w organizacji.

Spółka z o.o. w organizacji jest reprezentowana przez zarząd lub pełnomocnika powołanego jednomyślną uchwałą wspólników. Natomiast S.A. w organizacji do chwili ustanowienia zarządu reprezentowana jest przez wszystkich założycieli działających łącznie albo przez pełnomocnika ustanowionego ich jednomyślną uchwałą.

Ze spółkami w organizacji wiąże się wiele szczególnych zagadnień, dotyczących m.in. odpowiedzialności za zobowiązania tych spółek i pewnych ograniczeń w wydawaniu dokumentów korporacyjnych. Trzeba je znać, aby bezpiecznie kierować działalnością takiej spółki. Jednak warto wiedzieć (i z tego korzystać), że spółka kapitałowa nie musi czekać z rozpoczęciem działalności do chwili wpisania jej do rejestru. Co więcej, być może zdarzają Ci się klienci lub kontrahenci będący spółkami w organizacji – również w tym przypadku warto znać pojęcie spółki w organizacji, aby nie obawiać się robienia z nimi interesów.

Spółka w organizacji nie gryzie 😉

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom bloga życzę spędzenia świąt Bożego Narodzenia bez pośpiechu, w gronie bliskich osób, na serdecznych rozmowach i przeżywaniu tej niesamowitej magii, jaka towarzyszy nam w tym okresie roku.

Życzę Wam również spełnienia wszelkich planów w 2017 r., a w tematyce bloga – sukcesów biznesowych i dobrze zawieranych umów : )

Pozdrawiam Was świątecznie,

Krzysztof Kozłowski

Kodeks spółek handlowych ustanawia szczególne obowiązki i ograniczenia dla spółek, które wykazują cechy dominacji wobec innych spółek działających na rynku. Spółki te (nazwane po prostu spółkami dominującymi) muszą m.in. ogłaszać o osiągnięciu i utracie pozycji dominującej w spółce akcyjnej, zawiadamiać o powstaniu stosunku dominacji czy uzyskiwać dodatkowe zgody organów spółki na zawarcie niektórych umów, nabycie mienia lub akcji własnych spółki w relacjach między spółką dominującą a spółką zależną. Diabeł tkwi w szczegółach, a więc warto wiedzieć, czy wobec Twojej spółki istnieją jakieś dodatkowe wymogi prawne, o których być może nie myślisz na co dzień lub zwyczajnie nie wiesz, a które mogą niespodziewanie okazać się palącym problemem.

Zanim jednak zaczniesz wertować KSH i poszukiwać odpowiedzi na blogach prawniczych – ustalmy najpierw, czy Twoja spółka spełnia cechy spółki dominującej (a może spółki od niej zależnej).

Spółka dominująca to spółka prawa handlowego (a więc spółka osobowa lub spółka kapitałowa), która spełnia przynajmniej jeden z poniższych warunków:

1. dysponuje bezpośrednio lub pośrednio większością głosów na zgromadzeniu wspólników (lub walnym zgromadzeniu) innej spółki kapitałowej (spółki zależnej) lub spółdzielni (spółdzielni zależnej), lub też w spółce osobowej,

2. dysponuje bezpośrednio lub pośrednio większością głosów w zarządzie innej spółki kapitałowej,

3. jest uprawniona do powoływania lub odwoływania większości członków zarządu lub rady nadzorczej innej spółki kapitałowej albo spółdzielni,

4. członkowie jej zarządu stanowią więcej niż połowę członków zarządu innej spółki kapitałowej albo spółdzielni,

5. wywiera decydujący wpływ na działalność spółki kapitałowej zależnej lub spółdzielni zależnej, w szczególności na podstawie umów o zarządzanie spółką zależną lub umów o przekazywanie zysku przez taką spółkę.

Jak więc widzisz, polskie prawo handlowe stara się wyróżnić spółki dominujące, stosując różne kryteria związane z faktycznym wpływem na inną spółkę lub spółdzielnię działającą na rynku (także na podstawie porozumień z innymi osobami). Posiadanie większości głosów na zgromadzeniu wspólników (najważniejszym organie każdej spółki) czy też w zarządzie lub radzie nadzorczej innej spółki rzeczywiście daje uprawnionemu olbrzymi wpływ na działalność spółki zależnej, szczególnie gdy umowa bądź statut spółki przewiduje szczególne uprawnienia korporacyjne dla wspólników lub wymóg uzyskania dodatkowej zgody rady nadzorczej. Zarząd zaś, jako organ działający w imieniu spółki i reprezentujący ją zarówno w sprawach wewnętrznych, jak i na zewnątrz, stanowi podstawowe narzędzie kontrolowania bieżącej pracy spółki i podejmowania przez nią decyzji.

Warto zwrócić uwagę również na punkt 5. powyżej, który celowo został sformułowany w taki, a nie inny sposób. Jego nieostrość i nieprecyzyjność jest jak najbardziej zamierzona, gdyż ma on dać podstawę do stwierdzenia istnienia pozycji dominującej jednej spółki wobec innej nawet wówczas, gdy żaden z pozostałych warunków nie jest spełniony, a jednak wpływ spółki dominującej jest wyraźnie dostrzegalny.

W swoim czasie opiszę na blogu poszczególne obowiązki i ograniczenia związane z posiadaniem przez spółkę statusu spółki dominującej. Jeżeli kierujesz taką spółką lub jesteś jej właścicielem – już dziś zapraszam Cię do śledzenia nowych wpisów.

Wszystkiego dobrego!

Każdy kto miał do czynienia z wnioskami składanymi przez spółkę do Krajowego Rejestru Sądowego z pewnością nie raz zastanawiał się, kto powinien podpisać i które z dokumentów wymaganych przez prawo. Jeżeli spółka ma profesjonalnego pełnomocnika, to sprawa jest nieco prostsza, bo niezależnie od tego, jakie zasady reprezentacji przyjęła spółka, większość pism składanych do sądu podpisuje po prostu radca prawny lub adwokat. Ale czy wszystkie? Otóż nie. A jeżeli spółka nie korzysta z pomocy pełnomocnika, to czy konkretne dokumenty powinien podpisać zarząd spółki zgodnie z zasadami reprezentacji, czy może cały zarząd, niezależnie od tych zasad? W gąszczu przepisów łatwo się pomylić, a każda pomyłka skutkuje wezwaniem do uzupełnienia braków formalnych. A tym samym opóźnia zarejestrowanie spółki bądź zmian w rejestrze co najmniej o kilka tygodni. Warto tego uniknąć – dlatego zapraszam do lektury dzisiejszego wpisu.

Niektórym wydaje się że postępowanie rejestrowe w zakresie Krajowego Rejestru Sądowego jest proste. I w pewnym sensie mają rację, bo wnioski składa się na formularzach, a objęte nimi czynności są często powtarzalne, związane z bieżącymi zdarzeniami prawnymi w życiu spółki, takimi jak zmiana zarządu czy złożenie sprawozdania finansowego. Z drugiej strony jednak postępowanie rejestrowe jest wysoce sformalizowane i łatwo w nim popełnić błąd. Każdy zaś brakujący załącznik, źle wyliczona opłata sądowa, podpis nieprawidłowej osoby pod dokumentem, nie dochowanie terminu, źle wypełniony formularz (wystarczy jedna źle wypełniona rubryka!) lub niewłaściwe wskazany sąd – wszystko to może opóźnić lub wręcz uniemożliwić dokonanie zmiany w rejestrze. I pół biedy, gdy zmiana ma charakter deklaratoryjny, gorzej gdy jest zmianą konstytutywną, a spółce bardzo zależy na czasie – na przykład na zmianie umowy spółki lub podwyższeniu kapitału zakładowego (o deklaratoryjnych i konstytutywnych wpisach oraz różnicach między nimi pisałem tutaj). Jak więc widzisz, czasem po prostu lepiej zlecić wszystko fachowcowi, który zajmie się sprawą od A do Z i skutecznie (oraz terminowo) dokona odpowiednich zmian w rejestrze przedsiębiorców czy rejestrze stowarzyszeń i innych podmiotów.

Ale dziś nie o postępowaniu rejestrowym w ogólności, lecz o podpisach zarządu, składanych pod różnymi dokumentami, jakie w tym postępowaniu występują i stanowią wymagane załączniki do wniosków do KRS. Niniejszy artykuł dotyczy wymogów określonych przepisami Kodeksu spółek handlowych, ale musisz pamiętać, że różne inne ustawy także określają, kiedy pod danym pismem podpisy powinien złożyć cały zarząd (przykładowo ustawa o rachunkowości wymaga tego wobec sprawozdań finansowych).

Zasadą jest, że podpisy zarządu pod dokumentami wystawionymi przez spółkę, są składane zgodnie z zasadami reprezentacji przyjętymi w danej spółce. Co to oznacza? Przykładowo, jeżeli spółka ma trzyosobowy zarząd, a przyjęte w umowie spółki zasady reprezentacji uprawniają do składania oświadczeń woli dwóch członków zarządu działających łącznie – to co do zasady wszelkie dokumenty (w tym pisma i wnioski w postępowaniach sądowych) będzie mogło podpisać dowolnych dwóch członków tego zarządu. Przepisy wskazują, że wymóg podpisania dokumentu przez wszystkich członków zarządu jest sytuacją wyjątkową i ma zastosowanie tylko wtedy, gdy dany przepis wprost wymaga podpisów wszystkich członków. Nie można więc takiego obowiązku domniemywać ani interpretować przepisów rozszerzająco, by wyprowadzić z nich taki właśnie warunek. Zapamiętaj więc, że z zasady najważniejsze są zasady reprezentacji panujące w spółce, a obowiązek złożenia podpisów przez cały zarząd musi wynikać bezpośrednio z przepisu ustawy (albo wyraźnego postanowienia zawartego w umowie spółki).

Na gruncie Kodeksu spółek handlowych przewidziano kilka takich szczególnych sytuacji, w których faktycznie podpisy musi złożyć cały zarząd, niezależnie od tego, ilu członków liczy ten organ spółki, ani jak podzielili oni wewnętrznie swoje obowiązki. W każdym przypadku są to sytuacje doniosłe dla samej spółki lub jej wspólników i dlatego też prawo stawia większe wymogi w zakresie podpisów. Wskazane dalej przypadki dotyczą zarówno spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, jak i spółki akcyjnej, a więc wszystkich rodzajów spółek kapitałowych, jakie znane są polskiemu ustawodawstwu.

Po pierwsze, wszyscy członkowie zarządu muszą podpisać wniosek o wpis spółki do rejestru. Jest to szczególny wniosek, ponieważ obejmuje on wszystkie istotne informacje o nowo tworzonej spółce i podpisanie go przez wszystkich członków zarządu stanowi potwierdzenie tych informacji, swego rodzaju poświadczenie wiarygodności nowej spółki.

Po drugie, wszyscy członkowie zarządu muszą złożyć wspólne oświadczenie, że wkłady na kapitał zakładowy spółki zostały w całości wniesione przez wszystkich wspólników spółki (lub też, że wpłaty zostały dokonane zgodnie z prawem, jak stanowi ustawa w zakresie spółki akcyjnej). Powyższe ma zagwarantować, że wspólnicy faktycznie wpłacili kapitał podstawowy spółki i że posiada ona środki operacyjne, będące też pewnym zabezpieczeniem interesów innych uczestników obrotu. Ten sam wymóg podpisu przez wszystkich członków zarządu ma też zastosowanie do sytuacji podwyższenia kapitału zakładowego w spółce – wówczas cały zarząd swoim podpisem zaświadcza, że wkłady na podwyższony kapitał zostały w całości wniesione.

W końcu, jednocześnie ze zgłoszeniem spółki do rejestru oraz w przypadku każdej zmiany wspólników, należy złożyć do sądu rejestrowego podpisaną przez cały zarząd aktualną listę wspólników wraz z podstawowymi danymi ich dotyczącymi (m.in. liczbą posiadanych udziałów). Powyższe dotyczy wyłącznie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, ponieważ skład akcjonariuszy spółki akcyjnej z założenia jest bardziej płynny, a tym samym informacji o nim nie składa się do sądu rejestrowego i nie uwidacznia w odpisach z Krajowego Rejestru Sądowego.

Mam nadzieję, że po lekturze dzisiejszego wpisu będziesz wiedział, kiedy cały zarząd powinien zebrać się i podpisać dokument wystawiony przez spółkę. A przynajmniej – że zapamiętasz adres tego bloga i w razie czego będziesz mógł zawsze tu zajrzeć i sprawdzić co i jak 🙂

Pozdrawiam Cię serdecznie!

PS O KRS pisałem również tutaj, wyjaśniając czym różni się zmiana adresu od zmiany siedziby spółki.

Na blogu i w bieżącej pracy zawodowej powtarzam jak mantrę, że pełnienie funkcji członka zarządu w spółce wiąże się z dużą odpowiedzialnością i wymaga szerokiej wiedzy (prawniczej!), by swoją rolę pełnić świadomie i bezpiecznie. Dla dobra swojego i najbliższych. Dziś chciałem poruszyć temat odpowiedzialności zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki. Odpowiedzialność ta wykazuje wiele wspólnego z odpowiedzialnością zarządu za zaległości podatkowe spółki, o czym pisałem ostatnio na blogu. Więc wszelkie podobieństwa nie są przypadkowe 😉

Odpowiedzialność zarządu za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (a więc przede wszystkim za długi spółki) powstaje z chwilą, gdy egzekucja wobec spółki okazała się bezskuteczna. Dopóki więc wierzyciel spółki może skutecznie dochodzić zapłaty od samej spółki i zaspokoić swoje roszczenie z jej majątku, dopóty członkowie zarządu mogą spać spokojnie. Jeżeli jednak sytuacja finansowa spółki pogorszy się do tego stopnia, że egzekucja wobec niej będzie bezskuteczna – jedynym ratunkiem dla zarządu może być wykazanie, że we właściwym czasie podjął odpowiednie kroki w kierunku ogłoszenia upadłości spółki lub wszczęcia jednego z postępowań restrukturyzacyjnych. Pamiętaj – jeżeli w spółce zaczyna dziać się źle, kluczową sprawą jest dopilnowanie, by w terminie skorzystać z instytucji prawa upadłościowego lub restrukturyzacyjnego.

Przepisy Kodeksu spółek handlowych, ustanawiające ten rodzaj odpowiedzialności, stanowią krótko – że członkowie zarządu spółki odpowiadają solidarnie za zobowiązania spółki, jeżeli egzekucja przeciw niej okazała się bezskuteczna. Przesłanki wyłączające odpowiedzialność to wskazane wyżej terminowe dopełnienie obowiązków z prawa upadłościowego lub wykazanie, że brak ich wypełnienia nie wynika z winy zarządu lub też mimo ich niedopełnienia wierzyciel nie poniósł szkody.

Kluczowym jest, co należy rozumieć jako bezskuteczność egzekucji, w rozumieniu omawianych przepisów. Otóż dla wykazania, że egzekucja wobec spółki okazała się bezskuteczna nie koniecznie trzeba prowadzić postępowanie egzekucyjne zakończone postanowieniem o umorzeniu egzekucji z powodu jej bezskuteczności. Tego rodzaju dokument będzie oczywiście bardzo dobrym dowodem na poparcie roszczenia przeciwko zarządowi, ale w tym celu można również skorzystać z dowolnych innych dowodów. Byle by tylko wykazać, że majątek spółki nie pozwala na zaspokojenie jej wierzyciela i egzekucja okazała się – lub okazała by się – bezskuteczna. Wierzyciel musi więc udowodnić przed sądem jedynie, że w okolicznościach danej sprawy brak jest podstaw do przyjęcia choćby niewielkiej szansy na spełnienie roszczenia wierzyciela z majątku spółki.

Na marginesie należy zauważyć, że od 1 stycznia 2016 r. za zobowiązania spółki na tej samej zasadzie co zarząd, odpowiadają również likwidatorzy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z wyłączeniem tych likwidatorów, których ustanowił sąd.

Jeżeli więc jesteś członkiem zarządu sp. z o.o. – miej świadomość ewentualnej odpowiedzialności i staraj się na bieżąco monitorować sytuację finansową spółki. Nawet jeżeli to ktoś inny w zarządzie zajmuje się finansami, bo wewnętrzny podział obowiązków nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności wobec wierzycieli spółki!

Trzymaj się ciepło 🙂

Jako przedsiębiorca (zarówno działający w formie spółki prawa handlowego, jak i jednoosobowej działalności gospodarczej) zapewne słyszałeś o obowiązku dokonywania płatności przy pomocy rachunku bankowego. Obowiązek ten dotyczy tylko niektórych transakcji, co do zasady bowiem możesz płacić tak, jak Ci wygodnie, a więc również gotówką. Warto jednak wiedzieć, kiedy płatność zgodnie z przepisami powinna być dokonana za pośrednictwem banku.

Nie po to, by uniknąć ryzyka grzywny czy sankcji prawa karnego, bo żadne przepisy ich nie ustanawiają. W ogóle mówi się, że przepis ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, określający opisywany obowiązek, to przykład lex imperfecta (z łaciny: prawo niedoskonałe), czyli prawa pozbawionego sankcji. Moim zdaniem nie jest to do końca prawidłowe, ponieważ przestrzeganie tego przepisu jest brane pod uwagę przez sądy i organy podatkowe w innych, niedotyczących go postępowaniach, i może przesądzić o takich ocenach, jak stwierdzenie złej wiary przedsiębiorcy lub działania z winy umyślnej w prawie karnym. Przepis ten powstał bowiem w celu przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy i walki z unikaniem opodatkowania przychodów z działalności gospodarczej. Jego naruszenie może też posłużyć jako dowód na to, że przyjmując płatność od kontrahenta wiedziałeś, że działa on z pokrzywdzeniem wierzycieli, bo mimo wyraźnego nakazu przyjęcia płatności na rachunek rozliczyłeś się z nim w formie gotówkowej. A to już sytuacja, gdy np. skarga pauliańska wierzyciela może okazać się skuteczna (pisałem o tym na drugim blogu).

Jeżeli więc chcesz zachować spokój ducha i nie obawiać się nieprzychylnych ocen ze strony wymiaru sprawiedliwości i fiskusa, które mogą realnie Cię dotknąć, przeczytaj niniejszy wpis i dokonuj płatności jak należy 🙂 Zwłaszcza, że wymogi prawa nie są pod tym względem zbyt rygorystyczne.

Na początku własnej działalności gospodarczej też zastanawiałem się, kiedy powinienem zapłacić za daną usługę lub towar przelewem, a kiedy mogę po prostu zapłacić gotówką. Przechodząc do rzeczy, prawo zobowiązuje każdego przedsiębiorcę do dokonywania i przyjmowania płatności przy użyciu rachunku bankowego (lub rachunku w SKOK) zawsze, gdy:

  1. płatność związana jest z wykonywaną przez przedsiębiorcę działalnością gospodarczą,
  2. stroną transakcji jest inny przedsiębiorca,
  3. jednorazowa wartość transakcji przekracza równowartość 15 000 euro (od 1 stycznia 2017 r. 15 000 zł).

Abyś musiał użyć swojego rachunku powyższe warunki muszą zachodzić łącznie. Nie jest to wcale jednoznaczne w orzecznictwie sądów i doktrynie prawa, jednak wydaje się, że większość głosów opowiada się za koniecznością łącznego rozpatrywania ww. warunków. Zgadzam się z tym, bo takie rozumienie przepisu jest znacznie bardziej przekonujące. Na marginesie więc tylko zaznaczam, że niektóre sądy obowiązek wykorzystania rachunku wiążą z dwiema niezależnymi sytuacjami – z każdą transakcją z innym przedsiębiorcą (niezależnie od jej wartości, a więc nawet gdy chodzi o 2 zł), i z takimi transakcjami z konsumentem, których wartość przekracza ww. kwotę. Sam chyba przyznasz, że byłoby to absurdalne rozwiązanie, bardzo ograniczające swobodę działalności gospodarczej. Kupując na przykład papier do drukarki w markecie musiałbyś zapłacić za niego przelewem, a przynajmniej kartą, zamiast wyciągnąć monetę z portfela. Jurydycznie taka interpretacja przepisu też nie przekonuje, bo ustawodawca połączył ww. warunki spójnikiem „oraz”, który oznacza w logice koniunkcję, a więc wymóg spełnienia wszystkich warunków jednocześnie.

Celowo w punkcie 3. wskazałem na wartość transakcji, a nie przelewu. Albowiem niezależnie od tego, czy płatność jest dokonywana jednorazowo, czy w ratach, trzeba brać pod uwagę łączną wartość transakcji. I jeżeli przekracza ona 15 000 euro, to posługiwać się rachunkiem.

Przez posłużenie się rachunkiem należy uznać zarówno polecenie przelewu, zapłatę przy użyciu karty płatniczej, jak i polecenie zapłaty.

Uchwalone już przepisy przewidują, że od 1 stycznia 2017 r. próg wskazany w przepisie zostanie znacząco obniżony, z 15 000 euro do 15 000 zł. W każdym razie nadal pozostanie na poziomie pozwalającym dokonywać bieżących zakupów i rozliczeń w takiej formie, w jakiej będzie Ci najwygodniej.

W orzecznictwie zauważono, że gdy przepis przewiduje obowiązek posłużenia się rachunkiem bankowym to nie jest dopuszczalne rozliczenie się z drugą stroną przy pomocy potrącenia (kompensaty), gdyż ta ostatnia nie jest płatnością za pomocą rachunku. Naruszenie tego zakazu może skutkować ograniczeniem możliwości odzyskania chociażby podatku VAT.

Jak więc widzisz, stosowanie opisywanego przepisu nie jest wcale takie łatwe, ani oczywiste, a skutki jego naruszenia – mimo braku sankcji określonych wprost – mogą być zróżnicowane i dotkliwe. Warto więc wiedzieć, jak poprawnie go stosować (co opisałem powyżej) i po prostu pamiętać o jego istnieniu. Prewencja zamiast leczenia i podnoszenie świadomości prawnej Klientów to moja osobista misja.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Pełnienie funkcji członka zarządu w spółce prawa handlowego wiąże się z wieloraką i poważną odpowiedzialnością, także własnym majątkiem. Zawsze powtarzam, że wbrew pozorom nie każdy nadaje się do tej roli. To nie jest takie proste. A najgorsze, że mnóstwo ludzi decyduje się pełnić ww. funkcję pomimo braku świadomości o związanych z tym prawach, a zwłaszcza – obowiązkach. Dzisiejszy wpis powinien być przestrogą dla wszystkich, dla których nie jest jeszcze za późno. Bo będzie o odpowiedzialności podatkowej osoby trzeciej (pojęcie prawne), zwanej również odpowiedzialnością zarządu za zaległości podatkowe spółki. Naprawdę – o tym trzeba wiedzieć!

Odpowiedzialność podatkowa osoby trzeciej to instytucja prawa podatkowego, pozwalająca fiskusowi na odzyskanie nie zapłaconych przez spółkę kapitałową podatków (wraz z odsetkami, kosztami egzekucji i innymi świadczeniami ubocznymi), mimo że spółka nie posiada wystarczającego majątku, a często od dłuższego już czasu nie prowadzi działalności gospodarczej. Instytucja diabelnie skuteczna, bo wywinąć się z rąk komisarzy Urzędu Skarbowego, a później trybu egzekucji administracyjnej, jest niezwykle trudno.

Spotkałem się już z wieloma zszokowanymi i przestraszonymi zarazem osobami, które przychodzą po pomoc w sprawie postępowania podatkowego o orzeczenie ich solidarnej odpowiedzialności za zaległości podatkowe spółki. Często są to osoby, które członkami zarządu jakiejś spółki z ograniczoną odpowiedzialnością czy akcyjnej były ładne kilka lat temu. I nic o obecnej działalności spółki nie wiedzą. Są też takie, które co prawda formalnie nadal są członkami zarządu spółki, ale spółka ta nie prowadzi działalności i ma długi, a istnieje tylko na papierze, bo nikt nie zajął się jej likwidacją czy też upadłością. Osoby te, myśląc zdroworozsądkowo, nie widzą związku między sobą a zapomnianą rolą w spółce. Rzeczywiście, to stare dzieje i wydawać by się mogło, że zamknięty rozdział w ich życiu.

Tak jednak nie jest. Gdy spółka kapitałowa (również spółka w organizacji) ma zaległości podatkowe, których nie udało się ściągnąć w drodze egzekucji z majątku spółki, aktualny dla pracowników Urzędu Skarbowego staje się temat pociągnięcia do solidarnej odpowiedzialności członków jej zarządu. Również byłych członków. Pozwala im na to Ordynacja podatkowa i instytucja odpowiedzialności osób trzecich.

Jakie są warunki wymagane do wydania decyzji o odpowiedzialności?

  1. egzekucja z majątku spółki okazała się w całości lub w części bezskuteczna, a równocześnie
  2. nie zachodzą tzw. przesłanki egzoneracyjne, a więc zwalniające członka zarządu z odpowiedzialności – takie jak zgłoszenie we właściwym czasie wniosku o ogłoszenie upadłości spółki lub otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego, ewentualnie brak winy w niezgłoszeniu wniosku o ogłoszenie upadłości lub wskazanie majątku spółki, który pozwoli na zaspokojenie zaległości podatkowych w znacznej części.

Jak więc widzisz, jeżeli majątek spółki nie wystarcza na pokrycie jej zaległości podatkowych, a członek zarządu nie postarał się we właściwym czasie o uczynienie zadość przepisom uchwalonym na wypadek złej sytuacji ekonomicznej spółki – może on odpowiadać za jej długi podatkowe całym swoim majątkiem, solidarnie z innymi członkami zarządu i spółką.

Odpowiedzialność ta dotyczy w zasadzie zaległości, których termin płatności upływał w czasie pełnienia funkcji w zarządzie. Ale w przypadku zlikwidowanej spółki odpowiedzialność może obejmować również zaległości powstałe nawet po dokonanej likwidacji, i dotyczyć nie tylko osób pełniących rolę ostatniego zarządu, ale też likwidatorów.

Za zaległości podatkowe spółki kapitałowej w organizacji odpowiada jej zarząd, a w razie jego braku pełnomocnik, a nawet wspólnicy (gdy brak pełnomocnika). Widzisz więc, że odpowiedzialność podatkowa osoby trzeciej zatacza szerokie kręgi i ma tylko jeden cel – odzyskać należność Skarbu Państwa, mniejsza o to, od kogo. Byle skutecznie. I ta skuteczność potrafi zaboleć, zwłaszcza że często chodzi o znaczące kwoty, rzędu setek tysięcy złotych.

Argumentem na korzyść członka zarządu nie jest nawet to, że w spółce kto inny zajmował się podatkami – zwykle księgowa lub po prostu inny członek zarządu. Orzecznictwo sądów powszechnie akceptuje bowiem pogląd, że podział obowiązków pomiędzy członków zarządu ma wyłącznie wewnętrzny charakter i nie rodzi skutków na zewnątrz, w tym w ramach odpowiedzialności. Nie tylko odpowiedzialności zarządu za zaległości podatkowe spółki.

Z mojego doświadczenia mogę Cię zapewnić, że Urzędy Skarbowe w przypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki automatycznie prowadzą postępowania przeciwko członkom zarządu. I pilnują, by sprawa nie uległa przedawnieniu. Gdy dowiadujesz się o wszczęciu postępowania, ono zwykle trwa już od ładnych kilku lat w zaciszu urzędniczego gabinetu, gdzie zbierane są dowody i wykazywana bezskuteczność egzekucji ze spółki.

Wspomniałem o przedawnieniu, co mogło Cię zainteresować. Otóż nie można wydać decyzji o odpowiedzialności osoby trzeciej, jeżeli minęło 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego w którym powstała zaległość podatkowa spółki. A zaległość powstaje, gdy upłynął termin płatności danego podatku.

Jaka lekcja płynie z dzisiejszego wpisu? Co powinieneś zapamiętać? Jeżeli zamierzasz zostać członkiem zarządu spółki kapitałowej – poznaj swoje obowiązki (prawa nie są aż tak istotne). Możesz zacząć od lektury tego bloga, i oczywiście Kodeksu spółek handlowych oraz kilku innych podstawowych ustaw. A jeżeli spółka będzie miała się źle, choćby wydawało się, że jeszcze stanie na nogi – upewnij się, że nie zachodzą podstawy do ogłoszenia jej upadłości. Bo jeżeli tak będzie, to Twoim obowiązkiem jest złożenie wniosku na czas. Brak wniosku może skutkować Twoją odpowiedzialnością podatkową za długi spółki. Ona pojawi się za kilka lat, gdy już o sprawie zapomnisz… Więc lepiej nie zapomnij o tym wpisie.

Oby pozostał tylko ciekawostką prawniczą, tego Ci życzę! 🙂

Blog, który właśnie czytasz, poświęcony jest przede wszystkim spółkom prawa handlowego, wpisywanym do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Jednakże taka forma prowadzenia działalności gospodarczej zazwyczaj spotykana jest w przypadku większych przedsięwzięć biznesowych, czy też stosowana przez przedsiębiorców bardziej doświadczonych, chcących mieć wpływ na zakres swojej odpowiedzialności za zobowiązania firmy. Trzeba bowiem jasno powiedzieć, że spółki handlowe mają swoje plusy i minusy. Tak samo jak działalność gospodarcza wykonywana przez osobę fizyczną, potocznie określana jako jednoosobowa działalność gospodarcza. I dla wielu ta ostatnia jest optymalna. Sam prowadzę swoją działalność zawodową – kancelarię radcowską – w formie działalności gospodarczej zarejestrowanej w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG). Dziś chciałbym Ci krótko przedstawić, jakie są cechy takiej formy prowadzenia działalności. Żebyś mógł się przekonać, czy to coś dla Ciebie, czy może lepiej od razu sięgnąć po spółkę handlową i wypłynąć z nią na szerokie wody.

Oto najważniejsze cechy działalności gospodarczej wykonywanej przez osobę fizyczną:

1. uproszczona i szybsza procedura rejestracji – działalność rejestrujesz w CEIDG – fizycznie w urzędzie lub za pośrednictwem internetu (używając darmowej i publicznej platformy ePUAP). Osobiście wszystkim i wszędzie polecam zgłoszenie działalności online, z którego sam skorzystałem. Rejestracja w każdym przypadku jest całkowicie darmowa. Po złożeniu wniosku organ administracji już sam, z urzędu, uzyskuje dla Ciebie NIP i REGON. Samodzielnie musisz tylko zarejestrować się jako podatnik VAT i zgłosić do ubezpieczeń społecznych w ZUS. Natomiast działalność możesz zacząć wykonywać już w dniu złożenia wniosku do rejestru!

2. uproszczona rachunkowość – co do zasady zamiast pełnej rachunkowości i obowiązku sporządzania sprawozdań finansowych (a czasami wręcz poddawania ich badaniu przez biegłych rewidentów) stosuje się znacznie prostszą księgę przychodów i rozchodów. Przedsiębiorca wykonujący działalność w tej formie dysponuje też dużą swobodą co do wyboru formy opodatkowania.

3. oszczędność pieniędzy – począwszy od darmowej rejestracji działalności, przez brak kosztownych wniosków do KRS i ogłoszeń w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, na tańszej księgowości kończąc.

4. brak wymogu minimalnego kapitału – nikt Cię nie zapyta, jakimi środkami dysponujesz na starcie. Możesz zacząć niemalże z niczym, o ile masz dobry pomysł i wiesz, jak go zrealizować. Albowiem kapitał zakładowy i wymogi w tym zakresie to domena spółek prawa handlowego.

5. samodzielna reprezentacja firmy – nie ma zarządu, jesteś tylko Ty – przedsiębiorca, właściciel, kapitan i sternik. Ty = firma. Sam podejmujesz wszystkie decyzje i podpisujesz wszelkie umowy. Oczywiście możesz korzystać z pełnomocników, ale co do zasady to Ty reprezentujesz swój biznes.

6. łatwość prowadzenia firmy – bez ograniczeń określonych w przepisach Kodeksu spółek handlowych, bez konieczności powoływania innych osób do organów spółki, zwoływania zgromadzeń wspólników etc.

Wszystkie powyższe cechy działalności gospodarczej osoby fizycznej brzmią naprawdę fajnie i kuszą, prawda? Jest jednak jeszcze jedna, bardzo istotna cecha, która nieco ten obraz psuje. Mam na myśli pełną odpowiedzialność własnym majątkiem za wszelkie zobowiązania firmy. Pamiętasz punkt 5 powyżej, gdzie pisałem, że Ty = firma? Tak jest również na gruncie majątkowym. Portfel firmy to Twój portfel. A często również Twojego małżonka (chyba że zawarliście majątkową umowę małżeńską, tzw. intercyzę). Dlatego właśnie bardziej ryzykowne przedsięwzięcia biznesowe, czy też po prostu działalność w większej skali, organizuje się zwykle w formie spółek handlowych, gdzie odpowiedzialność właścicieli spółki można znacząco ograniczyć.

Czy ta ostatnia cecha powinna Cię powstrzymywać przed zostaniem jednoosobową firmą? Absolutnie nie. Rozsądnie prowadzona działalność, czy też działalność ubezpieczona, świetnie poradzi sobie na rynku właśnie w tej formie. I pozwoli wykorzystać plusy wszystkich pozostałych, wyżej opisanych cech, tej formy działalności gospodarczej. Jednak najbezpieczniej zawsze poradzić się specjalisty, który doradzi optymalną formę prowadzenia działalności, dopasowaną do Ciebie i Twoich biznesowych planów. Twój radca prawny z pewnością może Ci w tym pomóc.

Na marginesie, działalność gospodarczą – gdy przyjdzie na to czas – można zawsze przekształcić w spółkę kapitałową. Jeżeli więc Twój biznes pięknie się rozrośnie, będziesz mógł dostosować jego formę prawną do nowych okoliczności życia firmy.

Pozdrawiam serdecznie!

PS Tutaj przeczytasz o obowiązkach dot. oznaczania pism w działalności gospodarczej (także tej rejestrowanej w CEIDG).

Jeżeli dopiero nosisz się z zamiarem założenia spółki dla prowadzenia działalności gospodarczej lub też planujesz ekspansję swojego biznesu i utworzenie nowych podmiotów prawa handlowego, z pewnością powinna zainteresować Cię możliwość założenia spółki przez internet. Żyjemy bowiem w epoce ciągłego niedoczasu i warto korzystać ze wszystkich udogodnień prawnych, pozwalających na szybsze, prostsze, wygodniejsze i tańsze prowadzenie Twojej firmy. Jak być może wiesz z lektury innego mojego bloga informatyzacja w coraz większym stopniu wkracza do sądów i postępowań egzekucyjnych. Podobnie dzieje się na gruncie Kodeksu spółek handlowych i to już od jakiegoś czasu. Dziś chciałbym zachęcić Cię do skorzystania z tych możliwości. Jak więc założyć spółkę przez internet?

Przez internet możesz założyć trzy rodzaje spółek handlowych: spółkę jawną, spółkę komandytową oraz spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Każda ze spółek charakteryzuje się innymi cechami, własnymi plusami i minusami dla prowadzenia określonej działalności. W przyszłości przedstawię je na blogu. Teraz zapamiętaj, że tylko trzy powyższe spółki można założyć nie wychodząc z domu, najlepiej siedząc przy stole z rozpisanymi założeniami biznesowymi i kubkiem gorącej kawy.

W tym celu należy założyć konto na portalu Ministerstwa Sprawiedliwości i wybrać rodzaj spółki, jaka ma być założona. Jest to tzw. rejestracja spółki w trybie S-24 (w systemie teleinformatycznym), przy wykorzystaniu wzorca umowy. Po wskazaniu wszystkich wymaganych danych i wypełnieniu odpowiednich pól wniosek trzeba będzie podpisać.

Normalnie, zakładając spółkę tradycyjnie, musiałbyś sporządzić, wydrukować i podpisać umowę spółki, lub też spotkać się w tym celu z notariuszem i złożyć podpis w jego obecności. Następnie musiałbyś wypełnić na odpowiednim formularzu wniosek do sądu rejestrowego, aby spółkę zarejestrować w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego. Cała wygoda rejestracji spółki przez internet sprowadza się do tego, że nie musisz niczego drukować, spotykać się z notariuszem, ani składać wniosków na formularzach. Wystarczy wypełnić pola interaktywnego formularza, zobaczyć wygenerowaną przez system umowę, a całość podpisać – elektronicznie. Jak? To zależy od rodzaju spółki.

Umowę spółki jawnej i spółki komandytowej możesz podpisać przy użyciu tzw. bezpiecznego podpisu elektronicznego albo podpisu potwierdzonego profilem zaufanym ePUAP. Przed wykorzystaniem tych form podpisywania dokumentów na odległość musisz uzyskać taką możliwość – w przypadku bezpiecznego podpisu elektronicznego zakupić ten podpis od wybranego dostawcy (jest to więc opcja płatna), a w przypadku profilu ePUAP wypełnić przez internet wniosek o założenie profilu i udać się do niemalże dowolnego urzędu, aby potwierdzić swój wniosek własnoręcznym podpisem. Profil zaufany ePUAP jest całkowicie darmowy i wystarczy przedłużyć go raz na 3 lata, żeby cieszyć się bezpłatnie możliwością załatwiania szeregu spraw urzędowych i firmowych przez internet. Zakres usług dostępnych przez platformę ePUAP stale się zwiększa. Osobiście założyłem profil zaufany wiele lat temu, jak tylko pojawiła się taka możliwość, i od tamtej pory często z niego korzystam. Przykładowo własną działalność gospodarczą – kancelarię radcowską – założyłem właśnie w ten sposób, bez wychodzenia z domu. Dlatego również i Tobie polecam wybór tej właśnie formy podpisania umowy spółki zakładanej przez internet.

Z kolei umowę spółki z ograniczoną odpowiedzialnością podpiszesz nawet prościej, bo wykorzystując tzw. zwykły podpis elektroniczny (uwaga! zmiana przepisów, czytaj dalej na czerwono). Różni się on od bezpiecznego podpisu elektronicznego i platformy ePUAP tym, że nie musisz zakładać żadnych profili ani wykupywać żadnych podpisów. W ogóle nie musisz nic robić. Po wypełnieniu wniosku o założenie spółki wystarczy podać swoje dane, takie jak numer PESEL, aby skutecznie ją podpisać. Podane przez Ciebie dane zostaną zweryfikowane w bazie PESEL i w przypadku ich zgodności – umowa zostanie skutecznie podpisana.

Z czego wynika ta różnica? Ustawodawca chciał możliwie uprościć zakładanie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, aby upowszechnić elektroniczną formę ich rejestracji. Jak się jednak okazało, zdarzają się przypadki nadużyć i rejestrowania spółek na inne osoby, zupełnie niezwiązane z osobą wypełniającą wniosek online. Wystarczy bowiem znać czyjeś imię i nazwisko oraz PESEL, żeby podszyć się pod niego i założyć w jego imieniu spółkę. Warto o tym pamiętać, bo kradzież tożsamości zdarza się coraz częściej i może być naprawdę dotkliwa, a wiele osób nie traktuje chociażby swojego numeru PESEL z odpowiednią ostrożnością.

Wspomniane nadużycia spowodowały, że trwają prace nad zmianą przepisów i ujednoliceniem zasad podpisywania wszystkich umów spółek przez internet. W związku z tym w przyszłości również spółka z ograniczoną odpowiedzialnością być może będzie podpisywana przy użyciu bezpiecznego podpisu elektronicznego lub profilu zaufanego ePUAP. Moim zdaniem to dobry postulat, bo wcale nie ogranicza tak bardzo swobody zakładania spółek, a wyraźnie zwiększa bezpieczeństwo nas wszystkich i obrotu prawnego. W końcu jednorazowa wizyta w urzędzie, by od ręki potwierdzić własnoręczny podpis, nie kosztuje zbyt wiele, a raz założony profil zaufany przyda się wielokrotnie.

Aktualizacja – w dniu 13 lipca 2017 r. wejdzie w życie zmiana, o której pisałem. Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością będzie można założyć tylko przy użyciu kwalifikowanego podpisu elektronicznego lub profilu zaufanego ePUAP.

Dlaczego warto założyć spółkę przez internet? Z co najmniej 3 powodów:

1. prostota – wystarczy wypełnić jeden formularz online, zamiast samodzielnie pisać umowę spółki, która musi spełniać określone wymogi prawne i zawierać niezbędne dane. A w systemie S-24 otrzymujesz gotowy wzór standardowej umowy. Oczywiście nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo żaden wzór nie oddaje specyfiki danej branży, oczekiwań wspólników spółki, ani zasad zarządzania spółką i jej reprezentacji. Twój radca prawny dosotosowałby umowę spółki do Ciebie i byłaby ona jak garnitur szyty na miarę. Natomiast wzór umowy na portalu Ministerstwa jest jak garnitur masowej produkcji – gorzej leży, ale dostępny jest od ręki i również spełni swoje zadanie.

2. wygoda i szybkość – wszystko można załatwić w krótkim czasie i nie wychodząc z domu, a reszta zadzieje się automatycznie.

3. oszczędność pieniędzy – umowy spółki komadytowej i spółki z ograniczoną odpowiedzialnością wymagają formy aktu notarialnego. Zakładając spółkę przez internet nie musisz zachować tej formy, a więc odpada Ci koszt usług notarialnych. Ponadto, wniosek o założenie spółki przez internet wymaga uiszczenia opłaty sądowej w wysokości 250 zł (a nie 500 zł jak w przypadku tradycyjnego wniosku do KRS). Tańsze są również wnioski dotyczące zmiany umowy spółki (200 zł zamiast 250 zł).

Jak więc widzisz powyżej, założenie spółki przez internet oznacza znaczną oszczędność czasu i pieniędzy, a przecież w firmie, zwłaszcza na samym początku, liczy się każdy grosz. Dodatkowo masz powód, by założyć profil zaufany ePUAP, który przyda Ci się w przyszłości. Stąd gorąco Ci polecam tę formę założenia własnej spółki, o ile tylko uznasz taką typową, uniwersalną umowę za wystarczającą na potrzeby Twojej działalności. W przeciwnym razie skorzystaj z pomocy profesjonalisty, bo na dłuższą metę odpowiednie postanowienia umowy spółki mogą okazać się kluczowe, zwłaszcza gdy spółka osiąga duże przychody lub wspólnicy chcą podzielić się zakresem obowiązków.

Udanego weekendu Ci życzę i wielu sukcesów biznesowych na nowej drodze „przedsiębiorczego” życia!

W dzisiejszym wpisie chciałbym Ci opowiedzieć co nieco o Monitorze Sądowym i Gospodarczym (MSiG), i o tym, dlaczego warto na bieżąco go przeglądać i śledzić pojawiające się w nim ogłoszenia dotyczące Twoich kontrahentów, klientów i dłużników. MSiG jest ogólnopolskim dziennikiem urzędowym, a więc „miejscem”, w którym pojawiają się informacje wymagane przez prawo, aby umożliwić wszystkim zainteresowanym szybki i łatwy dostęp do kluczowych danych o innych podmiotach handlowych działających na rynku.

Ponieważ przepisy często wymagają, by o pewnych istotnych zdarzeniach w działalności spółek (i nie tylko) informować zainteresowane podmioty, przyjęto pewną fikcję prawną – domniemanie powszechnej znajomości treści opublikowanych w Monitorze. Dlatego też, gdy prawo przewiduje, że coś należy ogłosić w MSiG i obowiązek ten został spełniony, to nikt nie może podnosić, że o sprawie nie wiedział. Założenie jest bowiem takie, że każdy z nas zna wszystkie ogłoszenia zawarte w MSiG, i śledzi je na bieżąco. Jeżeli ich nie znasz – czynisz to na własne ryzyko.

Rozwiązanie dosyć brutalne, ale jednocześnie niezbędne dla umożliwienia funkcjonowania obrotu prawnego na rynku i chyba dosyć kompromisowe, biorąc pod uwagę, że Monitory dostępne są bezpłatnie i online na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Alternatywą, czasami wskazywaną w przepisach, jest publikowanie ogłoszeń w prasie, poczytnej na obszarze kraju lub tylko w prasie lokalnej. Osobiście wolę na bieżąco sprawdzać jedną darmową i łatwą do znalezienia „tablicę ogłoszeń”, jaką jest MSiG, niż wydawać pieniądze i kartkować kilka ogólnokrajowych dzienników.

Pierwszy Monitor ukazał się już w 1996 r. i mimo różnych zmian przepisów nadal stanowi główne źródło oficjalnych informacji o tym, co dzieje się na rynku. I choć ustawa stanowi, że Monitor wydaje się w miarę potrzeby, nie rzadziej jednak niż raz w miesiącu, to od dawna ukazuje się on praktycznie codziennie.

Co publikuje się w MSiG?

  • niemalże wszystkie wpisy do Krajowego Rejestru Sądowego (publikuje się je zaraz po wpisaniu zmian do KRS),
  • obwieszczenia i ogłoszenia wymagane przez odrębne ustawy, takie jak Kodeks spółek handlowych, ustawa o Krajowym Rejestrze Sądowym, Kodeks postępowania cywilnego itd.,
  • obwieszczenia i ogłoszenia wymagane przez Prawo upadłościowe i Prawo restrukturyzacyjne.

Zamieszczanie treści w Monitorze podlega opłacie na rzecz budżetu państwa. W przypadku ogłaszania zmian w Krajowym Rejestrze Sądowym opłata jest co do zasady stała i w wysokości 100 zł, natomiast gdy odrębne przepisy nakazują publikację w MSiG jakiegoś konkretnego ogłoszenia, to zazwyczaj wnioskodawca uiszcza opłatę za każdy pojedynczy znak w jego treści. Jeden znak kosztuje obecnie 0,70 zł. Opłatę za ogłoszenie wpisów w KRS płaci się na rachunek bieżący dochodów sądu, w którym składa się wniosek o zmianę wpisu w rejestrze. Za inne ogłoszenia płaci się na rachunek Ministerstwa Sprawiedliwości.

Jakie znaczenie dla Twojej spółki ma MSiG?

  • znajdziesz w nim informacje o postępowaniu upadłościowym i restrukturyzacyjnym swoich kontrahentów, klientów i dłużników – o wydaniu postanowienia o ogłoszeniu upadłości, o sporządzeniu listy wierzytelności, o możliwości przeglądania planu podziału etc. Prawo upadłościowe ma to do siebie, że zawiera wiele terminów na dokonanie określonych czynności, które biegną zazwyczaj właśnie od dnia opublikowania ogłoszenia w Monitorze. Tak więc świadomość opublikowania wezwania wierzycieli do zgłaszania ich roszczeń, czy też informacji o czasie na wniesienie sprzeciwu co do nie uznania wierzytelności przez właściwe organy postępowania upadłościowego – mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Twojej firmy i możliwości odzyskania nieraz bardzo dużych pieniędzy,
  • w Monitorze zamieszcza się również informacje o podziale, łączeniu i przekształceniach spółek, o emisji nowych akcji, a przede wszystkim – o likwidacji spółki. Wiedza o tym, co dzieje się w firmie dłużnika czy kontrahenta może być niezbędna dla skutecznego reagowania na pojawiające się zagrożenia. Szczególnie likwidacja spółki pociąga za sobą konieczność terminowego zgłoszenia swoich roszczeń, aby móc liczyć na ich spłatę w toku likwidacji,
  • Monitor zawiera ogłoszenia o walnych zgromadzeniach niektórych spółek, ich terminie, miejscu i porządku obrad, na których być może chciałbyś (lub powinieneś) być, by dbać o swoje interesy jako akcjonariusza,
  • ogłoszenia dot. poszukiwania spadkobierców i informacje o złożonych wnioskach o zasiedzenie nieruchomości – publikowane są w MSiG,
  • w końcu – zawiera wszelkie zmiany w KRS, co pozwala na bieżące śledzenie zmian we wszystkich interesujących Cię podmiotach, a nie tylko liczenie na łut szczęścia i to, że jakimś zrządzeniem losu odpis z rejestru przedsiębiorców danej spółki wpadnie w Twoje ręce we właściwym miejscu i we właściwym czasie…

Jak więc widzisz, gorąco zachęcam do bieżącego, najlepiej codziennego, choćby pobieżnego przeglądania Monitora Sądowego i Gospodarczego. Wiem, że nie jest to pasjonująca lektura i znacznie lepiej „wchodzą” newsy na portalach. Ale choć wydarzenia na świecie są zwykle donioślejsze, to jednak akurat dla Twojej spółki ważniejsza może być upadłość kluczowego klienta 😉

Jeżeli korzystasz z usług profesjonalnego pełnomocnika, być może mógłby za Ciebie „mieć oko” na interesujące Cię podmioty na rynku. Twój radca prawny mógłby się tym zajmować, bo jeżeli poważnie podchodzi do swojej pracy, to i tak na bieżąco śledzi Monitor, by dbać o bezpieczeństwo swoich Klientów.

Dla wprawki i wyrobienia dobrego nawyku polecam Ci już teraz przejrzeć najnowszy numer – znajdziesz go tutaj.

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę samych dobrych wiadomości w tej szczególnej „gazecie”! 🙂

Praktyka biznesowa wykształciła wiele różnych form współpracy przedsiębiorców, mającej na celu wspólne świadczenie usług na rzecz wymagających klientów i kontrahentów. Na tym polu można wyróżnić m.in. syndykaty, klastry, kartele, poole, trusty, czy wreszcie tytułowe konsorcja. Przykładów współpracy jest zresztą znacznie więcej. Dziś jednak chciałbym opowiedzieć Ci, czym jest konsorcjum na rynku polskim, i do czego taka forma organizacyjnoprawna współpracy firm może być przydatna. Serdecznie zapraszam do lektury.

Konsorcjum ma to do siebie, że stanowi formę współpracy niezwykle elastyczną i zależną od woli uczestniczących w konsorcjum partnerów (zwanych również konsorcjantami). Polskie prawo nie reguluje bowiem, co do zasady, tworzenia i funkcjonowania konsorcjów, pozostawiając tym samym reguły jego działania w gestii samych stron i generalnej zasady prawa cywilnego, jaką jest zasada swobody umów.

Na wstępie należy zauważyć, że konsorcjum nie posiada własnej podmiotowości czy też osobowości prawnej. W rezultacie, w obrocie nie funkcjonuje konsorcjum jako takie, lecz grupa przedsiębiorców skupionych w ramach konsorcjum, w oparciu o ustalone przez siebie zasady współpracy. Najprościej można powiedzieć, że konsorcjum to rodzaj umowy cywilnoprawnej stron o współpracy, czy też o współdziałaniu w jakimś określonym celu. Pamiętaj więc, że konsorcjum nie jest jak spółka, czy stowarzyszenie. Konsorcjum to umowa o współpracy konkretnych podmiotów prawnych (spółek, indywidualnych przedsiębiorców etc.), zawierana w celu określenia zasad ich współpracy.

Jaki to ma sens i znaczenie praktyczne? Otóż partnerzy konsorcjum mogą między sobą ustalić zasady ponoszenia odpowiedzialności za zobowiązania konsorcjum, reprezentacji konsorcjum wobec osób trzecich (zwłaszcza wspólnego klienta czy kontrahenta konsorcjum), podziału zadań w trakcie realizacji zlecenia itd. Łącząc się w konsorcjum partnerzy decydują się często na podział odpowiedzialności między sobą (w efekcie czego zmniejszają ryzyko poszczególnych firm), ustalają wspólną reprezentację (co daje mniej formalności dla wszystkich i większą przejrzystość współpracy), a przede wszystkim – każdy daje od siebie personel, wiedzę (know-how), sprzęt, czy fundusze na realizację wspólnego przedsięwzięcia. Taka synergia kilku firm i ich zasobów może pozwolić na zdobycie kontraktu, którego same nigdy by nie pozyskały, a już na pewno nie byłyby w stanie samodzielnie go wykonać. I taki jest właśnie sens tworzenia i funkcjonowania konsorcjów.

Jak już wspominałem, konsorcjum można co do zasady ukształtować dowolnie, byle w ramach ogólnych reguł prawa cywilnego. Jednakże w sytuacji, gdy konsorcjum ubiega się o uzyskanie zamówienia w ramach prawa zamówień publicznych, a więc gdy przykładowo startuje w przetargu i chce go wygrać – wówczas musi wziąć pod uwagę szczególne przepisy tej gałęzi prawa.

Ustawa Prawo zamówień publicznych nie mówi wprost o konsorcjum, lecz o wykonawcach wspólnie ubiegających się o udzielenie zamówienia. Na gruncie tej ustawy należy przez to rozumieć właśnie konsorcjum. W tym przypadku wykonawcy muszą ustanowić jednego pełnomocnika do reprezentowania ich w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, a zamawiający może pod pewnymi warunkami odmiennie określić zasady udziału konsorcjum w postępowaniu i realizowania przez nie umowy. Z ustawy wynika też bardzo istotna zasada, szczególnie w kontekście tematyki tego bloga, że wykonawcy wspólnie ubiegający się o zamówienie (konsorcjum) ponoszą solidarną odpowiedzialność za wykonanie umowy i wniesienie zabezpieczenia należytego jej wykonania.

Wszelkie inne konsorcja, a więc porozumienia o współpracy w ramach konsorcjum, które nie będą działały na gruncie zamówień publicznych, lecz będą wspólnie realizowały inne, prywatne przedsięwzięcia na zlecenie klientów – nie są związane ograniczeniami zamówień publicznych.

W praktyce, te inne konsorcja mogą określić zasady ponoszenia odpowiedzialności i reprezentacji dość swobodnie. Mogą więc ustalić, że odpowiedzialność będzie solidarna (a więc w uproszczeniu – wspólna), ale mogą też przeciwnie uregulować ją na zasadzie odpowiedzialności indywidualnej każdego z konsorcjantów za własne działania i zaniechania. W praktyce najczęściej umowa konsorcjum spełnia istotne elementy umowy spółki cywilnej, a z tym rodzajem współpracy łączy się odpowiedzialność solidarna za zobowiązania konsorcjum. Jeżeli jednak postanowienia umowy konsorcjum nie będą zbliżały jej do umowy spółki cywilnej i będą wprost określać zasady odpowiedzialności, jako indywidualnej – wówczas umowa taka nie powinna być interpretowana jako zawierająca zasady wspólnej odpowiedzialności. Wszystko zależy od wzajemnych oczekiwań partnerów konsorcjum i prawidłowego sformułowania treści umowy, co szczególnie w tym przypadku warto zlecić doświadczonemu prawnikowi.

Konsorcjum może też być różnie reprezentowane, bądź przez wszystkich jego członków, bądź przez lidera konsorcjum – partnera wybranego przez innych do roli ich przedstawiciela.

Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis wyjaśnił Ci, czym jest konsorcjum i dlaczego warto z niego korzystać. Jest to bowiem elastyczny sposób na podział zadań i ryzyka w ramach większych przedsięwzięć biznesowych. Być może sam prowadzisz działalność w tej formie współpracy, a może zdecydujesz się na to po lekturze bloga? Tak czy inaczej życzę Ci samych sukcesów 🙂

Jeżeli prowadzisz spółkę, to zapewne wiesz, że niektóre zmiany w jej organizacji i funkcjonowaniu dla swojej ważności wymagają tylko decyzji odpowiedniego organu spółki, a inne rozpatrzenia wniosku przez sąd rejestrowy i umieszczenia informacji o zmianie w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). W praktyce jednak rozróżnienie, które zmiany wymagają udziału sądu, a które nie, stanowi dla wielu osób problem. Chodzi bowiem o rozróżnienie charakteru wpisu tych zmian do rejestru – czy są objęte wpisem o charakterze konstytutywnym czy deklaratoryjnym. Mam nadzieję, że z lektury poprzedniego wpisu już wiesz, czym ww. sytuacje się różnią 🙂

Dzisiaj chciałbym wyjaśnić Ci różnicę pomiędzy siedzibą spółki a jej adresem, oraz wskazać, jak skutecznie dokonać ich zmiany w rejestrze przedsiębiorców.

Jak wskazuje Kodeks cywilny, siedzibą spółki (i każdej innej osoby prawnej) co do zasady jest miejscowość, w której siedzibę ma jej organ zarządzający. Przez organ zarządzający należy w praktyce rozumieć zarząd spółki lub wspólników spółki osobowej. Jednak mało kto, rejestrując spółkę, kieruje się rzeczywiście siedzibą jej zarządu. Zazwyczaj spółkę rejestruje się tam, gdzie znajduje się lokal firmy, gdzie spółka działa i oferuje swoje usługi etc. Najważniejsze, żebyś zapamiętał, że siedziba = miejscowość. Przez siedzibę nie należy rozumieć ani lokalu (budynku) spółki, ani też adresu tego lokalu. Siedziba to tylko i wyłącznie miejscowość, w której spółka działa.

Z kolei adres spółki, to po prostu adres, pod jakim spółka została zarejestrowana (ulica, kod pocztowy etc.).

Zobacz, jak to wygląda w odpisie z rejestru przedsiębiorców KRS:

adres i siedziba w KRS

Siedziba i adres spółki umieszczone są w osobnej rubryce. Siedziba zawiera co prawda więcej danych niż tylko miejscowość, ale nie zawiera adresu. Natomiast adres zawiera również miejscowość, bo to po prostu pełna informacja adresowa, pozwalająca na wysyłanie spółce korespondencji.

Siedziba i adres spółki pojawia się nie tylko w KRS, lecz ma kluczowe znaczenie także przy określaniu stron umów i w postępowaniach sądowych, gdzie trzeba m.in. wskazać siedzibę stron.

Zostając jednak przy KRS i zarazem przechodząc do kolejnego zagadnienia – powiedzmy sobie, jak wygląda dokonywanie zmian siedziby spółki i adresu w KRS (bo wygląda zupełnie inaczej!).

Ze zmianą adresu sprawa jest prosta – zarząd (lub wspólnicy spółki osobowej) podejmuje uchwałę o zmianie adresu spółki, wskazując w niej nowy adres. Od tego momentu (chyba że w treści uchwały określono inną chwilę wejścia uchwały w życie) adres spółki ulega zmianie i jest skuteczny prawnie. Zarząd ma oczywiście obowiązek zgłoszenia zmiany adresu do rejestru przedsiębiorców KRS, ale wpis tej zmiany do rejestru ma charakter deklaratoryjny – a więc jedynie potwierdza i ujawnia w rejestrze pewien fakt, który już miał miejsce. Brak zgłoszenia zmiany adresu do rejestru nie powoduje więc nieważności nowego adresu, choć może doprowadzić do innych konsekwencji z powodu naruszenia obowiązku aktualizacji danych spółki.

Natomiast zmiana siedziby spółki wymaga więcej zachodu. Wynika to z tego, że siedziba spółki stanowi niezbędny element umowy spółki, tzn. że w treści umowy spółki lub statutu musi znajdować się informacja o siedzibie danej spółki. Chcąc więc zmienić siedzibę, trzeba najpierw zmienić umowę spółki, zachowując wszystkie formalności i wymagania z tym związane. Przykładowo, przepis Kodeksu spółek handlowych dotyczący spółki z ograniczoną odpowiedzialnością stanowi wprost, że „zmiana umowy spółki wymaga uchwały wspólników i wpisu do rejestru” (art. 255 § 1). Gdy prawo stanowi, że coś wymaga wpisu do rejestru, to wskazuje na konstytutywny charakter wpisu tej informacji do KRS. A charakter konstytutywny przesądza o tym, że dopóki dana informacja czy zmiana nie zostanie prawomocnie wpisana do rejestru przedsiębiorców, dopóty zmiana ta nie obowiązuje prawnie. W przypadku zmiany siedziby spółki dochodzi więc do sytuacji, w której zmiana jest już zawarta w nowej treści umowy spółki, ale jeszcze nie obowiązuje, bo nie została zarejestrowana w rejestrze. Z powyższego wynika również wniosek, że każda zmiana treści umowy spółki wymaga dla swej ważności wpisu do rejestru, o czym warto pamiętać.

Podsumowując, zmiana adresu spółki ma charakter deklaratoryjny, a zmiana siedziby konstytutywny, ale dla transparentności działalności gospodarczej spółki i dla uniknięcia sankcji za niedochowanie przepisów – staraj się zawsze terminowo zgłaszać do KRS wszelkie zmiany w spółce. Duże i małe 😉

Dziś chciałbym wyjaśnić Ci różnicę pomiędzy wpisami konstytutywnymi i deklaratoryjnymi do rejestru przedsiębiorców KRS. Jeżeli prowadzisz działalność gospodarczą w formie spółki prawa handlowego (niezależnie – osobowej czy kapitałowej) to z pewnością wiesz, czym jest Krajowy Rejestr Sądowy (KRS) i że ciąży na Tobie obowiązek zgłaszania do tego rejestru szeregu różnych danych dotyczących Twojej spółki. Z praktyki wiem jednak, że wielu przedsiębiorców nie rozumie, jakie skutki mają składane przez nich wnioski do rejestru. Innymi słowy – nie wiedzą, czy w związku z pewną zmianą w spółce (np. zmianą siedziby, umowy spółki, składu zarządu) mogą uznać dokonaną zmianę od razu za skuteczną i wiążącą w obrocie prawnym, czy też powinni poczekać do momentu, aż sąd rejestrowy uwidoczni tę zmianę w rejestrze.

W gruncie rzeczy wielu przedsiębiorców błędnie myśli, że zgłoszenie zmiany danych do KRS ma jedynie charakter porządkowy. Coś na wzór adresu zameldowania osób fizycznych – każdy wie, że powinien go posiadać, ale mało kto faktycznie zamieszkuje w miejscu swojego zameldowania. Jeżeli z dzisiejszego wpisu miałbyś zapamiętać tylko jedną rzecz, to niech będzie to następujący fakt: część zmian w spółce zgłaszanych do KRS koniecznie musi zostać wpisana do rejestru przez sąd. Dopóki tak się nie stanie – nie będą one skuteczne. To znaczy, że ani Ty, ani Twoi kontrahenci i klienci nie będziecie mogli powoływać się na te zmiany. W świetle prawa one nie nastąpiły. Tego rodzaju wpisy danych do KRS nazywa się wpisami o charakterze konstytutywnym, o których więcej piszę dalej.

A więc krótko i na temat – gdy w działalności spółki zajdzie jakaś zmiana, która zgodnie z przepisami powinna zostać ujawniona w rejestrze przedsiębiorców KRS, to spółka zobowiązana jest złożyć do sądu rejestrowego wniosek o zmianę danych. Sąd rozpoznaje taki wniosek i na jego podstawie dokonuje wpisu do rejestru nowych informacji o spółce.

Wpis do KRS może być konstytutywny albo deklaratoryjny:

  • wpis konstytutywny – zmiany nim objęte zaczynają obowiązywać dopiero od chwili, gdy sąd rejestrowy wydał postanowienie o wpisie i zamieścił nowe dane w rejestrze. Co do zasady wpis jest konstytutywny wtedy, gdy przepis prawa wprost wskazuje, że chwilą dokonania zmiany jest chwila dokonania wpisu.

  • wpis deklaratoryjny (inaczej deklaratywny) – zmiany nim objęte obowiązują od chwili ich dokonania. Natomiast ujawnienie ich w rejestrze przez sąd ma wyłącznie charakter informacyjny. Nie oznacza to, że nie masz obowiązku zawiadomienia sądu o ich zmianie (bo masz taki obowiązek, i to w określonym terminie), jednak nie jest to warunkiem ich skuteczności. Takie są pozostałe wpisy, inne niż wpisy konstytutywne.

Jakie informacje zgłaszane do KRS mają charakter konstytutywny a jakie deklaratoryjny? Tego dowiesz się z kolejnych wpisów (np. z tego). W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, że istnieją również takie dane, które nie są widoczne w rejestrze przedsiębiorców jako takim (nie znajdziesz ich w odpisie z rejestru spółki), lecz i tak objęte są obowiązkiem zgłoszenia ich do sądu. Tego rodzaju informacje składa się do akt rejestrowych spółki.

Żeby się z nimi zapoznać, trzeba wybrać się do czytelni akt sądu rejestrowego. Zrobić to może każdy – ponieważ rejestr przedsiębiorców jest jawny. Ma to kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego, a więc współpracy przedsiębiorców, i warto z tej cechy rejestru korzystać.

Być może słyszałeś o tzw. Planie Morawieckiego, czyli pakiecie „100 zmian dla firm” ministra rozwoju, które w założeniu mają znacząco ułatwić funkcjonowanie i rozwój polskich przedsiębiorstw. Elementem tych zmian jest nowelizacja Kodeksu spółek handlowych, znajdująca się obecnie na etapie konsultacji publicznych. Tak więc nowe przepisy jeszcze nie obowiązują i mogą ulec zmianie, ale warto już dziś zapoznać się z projektem, by nie dać się mu zaskoczyć, gdy uzyska „pełnię mocy”. Zwłaszcza, że ostatnio okresy dzielące uchwalenie nowego prawa od jego wejścia w życie uległy znacznemu skróceniu. Wszystko dzieje się w mega tempie 😉

Co w takim razie czeka spółki po 1 stycznia 2017 r. (projektowany termin wejścia w życie nowelizacji)? Zmiany obejmą spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (sp. z o.o.) i spółki akcyjne (S.A.), a więc jedne z najpopularniejszych spółek prawa handlowego w naszym kraju.

Najważniejsze zmiany to:

  • dodanie nowego koniecznego elementu umowy spółki i statutu, jakim jest określenie kadencji członków organów spółki – zmiana nie tylko postulowana w doktrynie i orzecznictwie, lecz rzeczywiście istotna, ponieważ do tej pory nierzadko trudno było ustalić, w jakim momencie kończy się kadencja członków organów danej spółki. Zetknąłem się ze spółkami, w których nikt nie miał świadomości, że kadencja członków organów wygasła… I dopóki sprawą nie zajął się prawnik, osoby pełniące w spółce kluczowe funkcje wykonywały swoje zadania, pomimo że formalnie nie zajmowały już żadnych stanowisk. Nowelizacja przepisów powinna ograniczyć takie przypadki.
  • zwiększenie uprawnień wspólników mniejszościowych w sp. z o.o. – po zmianie prawa wspólnicy reprezentujący zaledwie 1/20 (a nie 1/10, jak dotąd) kapitału zakładowego będą mogli żądać umieszczenia w porządku obrad najbliższego zgromadzenia wspólników określonych przez nich spraw. Żądanie takie wystarczy zgłosić na dzień przed planowanym terminem zgromadzenia. Jednakże dla skuteczności realizacji tego uprawnienia niezbędny będzie upływ 2 tygodni od zgłoszenia żądania, bo tyle czasu będzie miał zarząd, aby zwołać zgromadzenie z porządkiem obrad wskazanym przez wspólników. Dopiero brak reakcji zarządu w tym terminie pozwoli na skuteczne zwrócenie się do sądu o upoważnienie wspólników mniejszościowych do samodzielnego zwołania zgromadzenia.
  • usunięcie obowiązku umieszczania danych założycieli spółki w statucie S.A.
  • usunięcie obowiązku umieszczania na dokumencie akcji pieczęci S.A. – obecnie obowiązujące przepisy wymagają, by na każdym dokumencie akcji znajdowała się m.in. pieczęć spółki akcyjnej. Jednakże – jak wskazano w uzasadnieniu projektu ustawy – obecnie pieczęć firmową może uzyskać każdy i nie gwarantuje już ona zwiększenia bezpieczeństwa obrotu. Od siebie mogę dodać, że gdy zamawiasz pieczątkę firmową, to nikt w żaden sposób nie weryfikuje, czy reprezentujesz daną firmę i czy masz z nią cokolwiek do czynienia. Składasz zamówienie, a za chwilę odbierasz gotową pieczątkę. Tyle w temacie. Oczywiście nieuprawnione posługiwanie się pieczęcią firmową stanowi przestępstwo, ale to już konsekwencja jej użycia. Natomiast firmy produkujące pieczątki nie pilnują, czy masz do nich prawo czy nie. Stąd obowiązek odbijania pieczęci na dokumencie akcji rzeczywiście można uznać za zbędny i zbyt formalistyczny, biorąc pod uwagę, że jego brak powoduje obecnie tak dotkliwy skutek – nieważność dokumentu akcji.
  • zmiana terminu podejmowania uchwały o przesunięciu dnia dywidendy w S.A. – po zmianie uchwała powinna zostać podjęta na walnym zgromadzeniu, na którym uchwalona została kwota przeznaczona do podziału między akcjonariuszy (a nie na zwyczajnym walnym zgromadzeniu, jak jest obecnie).
  • zwiększenie transparentności publicznych spółek akcyjnych – po nowelizacji w spółce publicznej niezbędne będzie zaznaczanie w protokole, że zachodzi sytuacja konfliktu interesów spółki z interesami członka jej zarządu (lub jego bliskich), w związku z którą wstrzymał się on od rozstrzygania danej sprawy. Na chwilę obecną, informację taką zamieszcza się w protokole tylko na żądanie tego członka zarządu. Zmianie ulegnie również termin dokonywania ogłoszeń o walnym zgromadzeniu spółki publicznej – ogłoszenia trzeba będzie dokonywać co najmniej na 30 dni (a nie 26, jak obecnie) przed planowanym terminem zgromadzenia. Ma to zbliżyć standardy ochrony akcjonariuszy mniejszościowych w Polsce do najwyższych w Europie, obowiązujących m.in. w Danii i we Francji. Osobiście uważam, że te kilka dni więcej nie ma aż tak wielkiego znaczenia, chociaż oczywiście zawsze to trochę więcej czasu na reakcję i przygotowanie się do zgromadzenia.

Mam nadzieję, że powyższe opracowanie przybliżyło Ci zmiany, jakie szykują się w zakresie funkcjonowania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością i spółek akcyjnych. Jeżeli masz jakieś pytania, lub opinię na temat projektowanych zmian – daj znać w komentarzu. Chętnie poznam Twoje zdanie.

Aktualizacja: ustawa została uchwalona w brzmieniu dalece odbiegającym od projektu – szczegóły zmian w Kodeksie spółek handlowych omówiłem na blogu.

Jak może czytałeś w zakładce o blogu, moją osobistą misją jest podnoszenie świadomości prawnej przedsiębiorców i pokazywanie im, jak prawidłowo prowadzić działalność gospodarczą z uwzględnieniem obowiązków określonych przepisami prawa. Staram się przekazywać klientom dobre praktyki, a dzięki blogowi mogę to robić na szerszą skalę. Dziś chciałbym opowiedzieć Ci o informacjach, jakie zgodnie z prawem powinieneś zamieszczać w większości dokumentów swojej spółki. Nie tylko dlatego, że za brak ich podawania grozi grzywna do 5 000 zł, lecz również dla wiarygodności w oczach osób, z którymi współpracujesz.

Na spółkach wpisanych do rejestru przedsiębiorców KRS (ale też na spółkach cywilnych, których tam nie znajdziemy, jak i na niektórych innych podmiotach) ciążą pewne minimalne obowiązki informacyjne w zakresie pism papierowych i elektronicznych wymienianych z kontrahentami i klientami.

Przepisy dotyczące informacji, jakie powinny znaleźć się w pismach spółki, rozsiane są po kilku różnych ustawach, i choć w większości się pokrywają, to oczywiście zdarzają się istotne wyjątki. Poniżej wyjaśnię Ci co i jak, żebyś mógł prawidłowo oznaczać swoje pisma.

Kodeks spółek handlowych wskazuje, że każda spółka kapitałowa (a więc spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna) oraz spółka komandytowo-akcyjna, powinny w swoich wszelkich pismach i zamówieniach handlowych, a także na stronie internetowej spółki, podawać następujące dane:

  1. firmę spółki, jej siedzibę i adres – przez firmę należy oczywiście rozumieć to, co potocznie określa się „nazwą firmy”, a przez siedzibę miejscowość, w której ma siedzibę zarząd spółki,

  2. oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja spółki oraz numer, pod którym spółka jest wpisana do rejestru – chodzi o sąd rejestrowy, w którym zarejestrowałeś spółkę i „numer KRS”, jaki został jej przydzielony.

  3. numer identyfikacji podatkowej (NIP)

  4. wysokość kapitału zakładowego – przy spółce akcyjnej i spółce komandytowo-akcyjnej trzeba również podać, w jakiej wysokości kapitał zakładowy został faktycznie wpłacony (na ogół będzie to kwota identyczna z wysokością kapitału zakładowego). Nieco inaczej jest ze spółką z o.o., której umowę zawarto przy wykorzystaniu tzw. „wzorca umowy” – do czasu pokrycia kapitału zakładowego należy dodatkowo podawać, że wkłady na kapitał nie zostały wniesione.

Przez pisma i zamówienia handlowe należy rozumieć m. in. faktury, noty księgowe, pisma reklamacyjne, umowy, a nawet e-maile służbowe.

Natomiast w przypadku spółek osobowych oraz innych podmiotów wpisanych do KRS (np. stowarzyszeń i fundacji) powinny one w swoich pismach kierowanych do oznaczonych adresatów (a więc wskazanych z nazwy, imienia i nazwiska itp.) podawać:

  1. firmę lub nazwę

  2. oznaczenie formy prawnej wykonywanej działalności

  3. siedzibę i adres

  4. numer identyfikacji podatkowej (NIP)

  5. oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja rejestrowa podmiotu oraz numer, pod którym jest on wpisany do rejestru

Powyższe wyliczenie wynika z ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Przy czym przepis pozwala spółkom osobowym (i tylko im) nie podawać ww. informacji w pismach kierowanych do osób pozostających ze spółką w stałych stosunkach umownych. Chodzi tu o kontakty ciągłe lub powtarzalne, będące przeciwieństwem kontaktów sporadycznych.

Z przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej wynika zaś obowiązek posługiwania się przez każdego przedsiębiorcę (wpisanego do KRS, ale też do CEIDG) numerem NIP w obrocie prawnym i gospodarczym, zwłaszcza w kontaktach z urzędami. Ta sama ustawa przewiduje też obowiązek podawania w reklamach i ofertach każdego przedsiębiorcy jego firmę, NIP, siedzibę i adres.

W praktyce więc, aby uniknąć ryzyka pominięcia jakiejś informacji, warto nie rozgraniczać ofert od umów etc. – tylko po prostu we wszystkich pismach papierowych i elektronicznych każdej spółki podawać co najmniej: firmę, siedzibę i adres, oznaczenie sądu i numer KRS, NIP, oraz kapitał zakładowy. Warto umieścić ww. dane na papierze firmowym, w stopce wiadomości e-mail, lub na firmowej pieczątce.

Jeżeli informacji tych jednak zabraknie – sąd rejestrowy może nałożyć na osoby odpowiedzialne (na ogół zarząd) grzywnę w wysokości do 5 000 zł. Prof. Andrzej Kidyba w swoim komentarzu wskazuje również na ryzyko jednoczesnego popełnienia czynu zabronionego, polegającego na przedstawianiu nieprawdziwych danych, za co grozi nawet kara pozbawienia wolności do lat 2. Jednak z różnych względów trudno zgodzić się z taką interpretacją przepisów, i co do zasady nie znajduje ona potwierdzenia u innych komentatorów.

W poprzednim wpisie, poświęconym konsekwencjom odbycia zgromadzenia wspólników po terminie, wspomniałem o sprawozdaniach finansowych spółki. Nie bez powodu, ponieważ jedną z podstawowych spraw, podejmowanych w czasie zwyczajnego zgromadzenia wspólników spółki, jest rozpatrzenie i zatwierdzenie sprawozdania finansowego za ubiegły rok obrotowy. Jest to niezbędny punkt corocznego zgromadzenia wspólników wszystkich spółek prawa handlowego (osobowych i kapitałowych), wymagany przez prawo.

Nie przeprowadzenie zgromadzenia wspólników w terminie powoduje automatycznie, że spółka narusza również przepisy dotyczące obowiązków związanych ze sprawozdaniami finansowymi. Jest to jednak temat na tyle obszerny, iż wymaga odrębnych wpisów. Dziś pierwszy z nich – o terminach, jakie wiążą się ze sprawozdaniami finansowymi spółek. Kolejny będzie poświęcony odpowiedzialności za naruszenie obowiązków związanych ze sprawozdaniami. Temat jest z pogranicza rachunkowości i podatków, a więc wymaga nieco skupienia – przy czym warto poświęcić mu chwilę, bo dotyczy niemalże każdej spółki, również Twojej.

Przechodząc do rzeczy, ustawa o rachunkowości stanowi, że rachunkowość jednostki (np. spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) obejmuje m.in. poddanie badaniu, składanie do właściwego rejestru sądowego, udostępnianie i ogłaszanie sprawozdań finansowych w przypadkach przewidzianych przez przepisy prawa. Już na pierwszy rzut oka widać, że obowiązków związanych ze sprawozdaniami finansowymi jest wiele. Na dziś uwierz mi również, że za ich naruszenie grożą dotkliwe sankcje, o których wkrótce napiszę.

Poddawanie sprawozdań badaniu (przez biegłego rewidenta) nie dotyczy większości spółek, podobnie jak sporządzanie skonsolidowanych sprawozdań finansowych, stąd we wpisie skoncentruję się na pozostałych obowiązkach.

Po pierwsze więc, sprawozdanie finansowe należy sporządzić, i zrobić to w określonym terminie. Sprawozdanie sporządza się „na dzień zamknięcia ksiąg rachunkowych (…) oraz na inny dzień bilansowy”. Co to oznacza w praktyce? Ustawa określa wiele momentów, kiedy trzeba sporządzać sprawozdania, ale do najczęstszych należy dzień kończący rok obrotowy. O roku obrotowym pisałem już tutaj, ale przypomnę, że rok obrotowy zazwyczaj jest określony w umowie spółki i zazwyczaj odpowiada rokowi kalendarzowemu (w dalszej części wpisu przyjmuję taką właśnie sytuację i według niej liczę terminy). Ponieważ ustawa mówi, że księgi rachunkowe należy zamknąć najpóźniej w ciągu 3 miesięcy od dnia kończącego rok obrotowy, to w praktyce mamy 3 miesiące od końca roku na zamknięcie ksiąg rachunkowych i sporządzenie sprawozdania finansowego spółki.

Wystarczy, że zapamiętasz jedno – na ogół sprawozdanie finansowe spółki należy sporządzić do końca marca kolejnego roku kalendarzowego. Kolejnego, ponieważ sprawozdanie finansowe dotyczy minionego roku, np. roku 2015, a więc sprawozdanie za 2015 rok należy sporządzić w terminie do końca marca 2016 r.

W porządku, wiemy już do kiedy musi powstać i zostać podpisane gotowe sprawozdanie. Następnie sprawozdanie należy przedstawić organom spółki, zgodnie z przepisami prawa i postanowieniami umowy spółki lub jej statutu (który też jest umową spółki, ale przy spółkach akcyjnych posługujemy się nazwą „statut”). Takim organem zazwyczaj jest rada nadzorcza spółki oraz jej wspólnicy (lub akcjonariusze).

Sprawozdanie finansowe należy również zatwierdzić, w terminie 6 miesięcy od dnia bilansowego, co w praktyce zazwyczaj oznacza termin do końca czerwca kolejnego roku. Czyli sprawozdanie finansowe za 2015 rok powinno zostać zatwierdzone w terminie do końca czerwca 2016 r. Jak już wiesz z tego wpisu, jest to również termin na odbycie zwyczajnego zgromadzenia wspólników, które powinno zająć się rozpatrzeniem i zatwierdzeniem sprawozdania. Zbieżność terminów nie jest więc przypadkowa 😉

Jeszcze przed odbyciem zgromadzenia i zatwierdzeniem sprawozdania, najpóźniej na 15 dni przed terminem zgromadzenia, sprawozdanie finansowe należy udostępnić wspólnikom spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i akcjonariuszom spółki akcyjnej.

Z kolei już po zatwierdzeniu sprawozdania, kierownik jednostki (w spółce będzie nim zazwyczaj zarząd spółki) zobowiązany jest do złożenia do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego sprawozdania finansowego z odpisem uchwały zatwierdzającej sprawozdanie oraz uchwały o podziale zysku lub pokryciu straty. Złożenie dokumentów następuje na specjalnym urzędowym formularzu w sądzie rejestrowym właściwym dla spółki. Na złożenie sprawozdania do sądu spółka ma 15 dni liczonych od zatwierdzenia rocznego sprawozdania finansowego. Zakładając więc, że zgromadzenie odbyło się w ostatnim możliwym momencie, sprawozdanie powinno zostać złożone w sądzie w terminie do 15 lipca kolejnego roku, np. 15 lipca 2016 r.

Sprawozdanie finansowe wraz z odpisem uchwały zatwierdzającej to sprawozdanie należy złożyć także w Urzędzie Skarbowym spółki, w terminie 10 dni od daty zatwierdzenia rocznego sprawozdania finansowego.

Jak więc widzisz, na spółkach prawa handlowego spoczywa wiele obowiązków księgowo-rachunkowych, których dopilnowanie wymaga czasu i skrupulatności, a przy tym wiedzy – jak zrobić to prawidłowo i zgodnie z prawem. Gdy to się nie uda, grożą Ci poważne sankcje, o których napiszę niebawem. Z powodu obszerności wpisu nie wspomniałem w nim o sprawozdaniach z działalności jednostki, które co do zasady należy sporządzać i składać razem ze sprawozdaniami finansowymi. Ale i na to przyjdzie czas 🙂

Mamy już sierpień, a więc dzisiejszy wpis jest bardzo „na czasie”, ponieważ chciałbym Ci opowiedzieć o konsekwencjach odbycia zgromadzenia wspólników po terminie (dotyczy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością), czy też walnego zgromadzenia po terminie (dotyczy spółki akcyjnej i spółki komandytowo-akcyjnej).

Bardzo często się zdarza, że termin na zwołanie i odbycie zwyczajnego zgromadzenia wspólników lub zwyczajnego walnego zgromadzenia – mija niepostrzeżenie. Możesz zapytać, jak to się dzieje, skoro to jeden z podstawowych obowiązków każdej spółki kapitałowej? A może sam jesteś w sytuacji, gdy czas minął, i jakoś Cię to nie dziwi… W każdym razie, pewnie zachodzisz w głowę, czy odbycie zgromadzenia po terminie lub nie odbycie go wcale, powoduje jakieś negatywne skutki dla spółki lub dla Ciebie samego? Odpowiedź – to zależy.

Od kilku czynników. Ale zanim do nich przejdziemy ustalmy najpierw – w jakim terminie powinno odbyć się zgromadzenie.

Przepisy Kodeksu spółek handlowych wyraźnie wskazują, że zwyczajne zgromadzenia spółek kapitałowych (i spółki komandytowo-akcyjnej, zwanej spółką hybrydową, a więc łączącą cechy spółek kapitałowych i spółek osobowych) powinny odbyć się w terminie 6 miesięcy po upływie każdego roku obrotowego. Definicja roku obrotowego zależy od treści umowy spółki, ale zazwyczaj rok obrotowy odpowiada po prostu rokowi kalendarzowemu. W takim przypadku zwyczajne zgromadzenie powinno odbyć się najpóźniej do końca czerwca każdego roku.

Czym jest zwyczajne zgromadzenie? Zgromadzenia dzielą się na zwyczajne i nadzwyczajne. Zwyczajne zgromadzenie musi się odbyć co roku, w powyższym terminie, natomiast zgromadzenia nadzwyczajne mogą zostać zwołane, ale nie muszą. Ponadto tylko na zwyczajnym zgromadzeniu podejmowane są pewne bardzo istotne dla funkcjonowania spółki uchwały (ale o nich innym razem).

Wiemy już więc, czym są zwyczajne zgromadzenia i do kiedy muszą być zwoływane. „Muszą”, bo choć przepis posługuje się słowem „powinny”, to wynika to tylko z pewnej tradycji pisania tekstów prawnych. Powinność oznacza jednak przymus.

Co w takim razie, gdy termin upłynął?

Najlepiej jak najszybciej zwołać i odbyć zgromadzenie. Będzie spóźnione, to fakt, a tym samym będzie wadliwe – jednak wadliwość nie jest równoznaczna z nieskutecznością, czy też nieważnością zgromadzenia i podjętych na nim uchwał wspólników. Co do zasady.

Mówiąc bowiem o konsekwencjach odbycia zgromadzenia po terminie trzeba wskazać na trzy zagrożenia:

  1. możliwość wytoczenia przeciwko spółce powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały – warunkiem powództwa jest podjęcie przez wspólników uchwały sprzecznej z ustawą, a więc naruszającej prawo. Podejmowanie uchwał na zgromadzeniu odbytym po terminie samo w sobie narusza prawo. Na szczęście jednak Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie ograniczył skuteczność ww. powództwa – wskazując, że tylko wtedy spóźnione uchwały można uznać za nieważne, gdy spóźnienie miało wpływ na ich treść. A więc powód musi udowodnić, że odbycie zgromadzenia po terminie wpłynęło na treść podejmowanych na nim uchwał.

  1. możliwość nałożenia grzywny na członków zarządu i likwidatorów spółki – przepisy Kodeksu spółek handlowych przewidują sankcję mającą na celu zdyscyplinowanie członków zarządu spółki do zwołania zgromadzenia. Zarówno gdy zgromadzenie powinno się odbyć z powodu przepisu ustawy, postanowienia umowy spółki, lub też żądania zgłoszonego przez uprawnione osoby. Sąd rejestrowy może nałożyć grzywnę na każdą odpowiedzialną osobę w wysokości nawet do 20 000 zł. Jest to odpowiedzialność cywilna, do której stosuje się przepisy postępowania cywilnego, jednakże łączy w sobie cechy odpowiedzialności karnej w szerokim znaczeniu – i zgodnie z najnowszą uchwałą Sądu Najwyższego dla nałożenia grzywny niezbędne jest wykazanie winy umyślnej członków zarządu w niezwołaniu zgromadzenia na czas.

  1. możliwość ponoszenia odpowiedzialności wobec spółki za wyrządzoną jej szkodę – warunkiem tej odpowiedzialności jest faktyczne wyrządzenie szkody spółce z powodu opóźnienia w odbyciu zgromadzenia, wynikającego z winy zarządu lub likwidatora.

Jak wysokie jest ryzyko, że któraś z powyższych sytuacji rzeczywiście nastąpi? Raczej niewielkie. Trudno wykazać wpływ opóźnienia na treść podjętych uchwał, podobnie jak fakt wyrządzenia szkody spółce. A sądy rejestrowe rzadko nakładają grzywnę, bo zwyczajnie nie mają czasu na kontrolowanie wszystkich spółek. Niewykluczone jednak, że wspólnik mniejszościowy, lub wierzyciel spółki zawiadomi sąd o sytuacji. I poprosi o nałożenie grzywny z urzędu. W pewnych zaś okolicznościach zwłoka w odbyciu zgromadzenia faktycznie może wyrządzić szkodę i wpłynąć na treść uchwał.

Dlatego też osobiście, radzę Ci pilnować terminów zwyczajnych zgromadzeń w Twojej spółce, zwłaszcza gdy jesteś członkiem zarządu lub likwidatorem. A jeżeli już – z różnych względów, które przecież się zdarzają – nie dotrzymasz terminu, to po prostu… napraw sytuację jak najszybciej. Bo po co ryzykować? Zwłaszcza, że terminowe odbywanie zgromadzeń, a co za tym idzie – składanie w sądzie wymaganych dokumentów (sprawozdań finansowych etc.) – pomaga zbudować zaufanie kontrahentów i klientów. Myślę, że warto.

PS Nie odbycie zgromadzenia na czas powoduje jednak naruszenie przepisów dot. sporządzania sprawozdań finansowych (i często poważne konsekwencje), ale o tym napiszę innym razem 😉 (aktualizacja – temat poruszyłem w tym wpisie).