Kategoria: odpowiedzialność likwidatora

Niniejszy blog powstał wokół tematu odpowiedzialności w spółce (jak sama nazwa wskazuje), rozumianej jako odpowiedzialność członków organów spółki i samej spółki za podejmowane przez nich działania w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Jak dotąd w swoich artykułach poruszyłem m. in. temat odpowiedzialności za odbycie zgromadzenia wspólników po terminie, za nieprawidłowe oznaczanie pism spółki, za zaległości podatkowe spółki, czy też odpowiedzialności za jej zobowiązania.

Dziś chciałem opowiedzieć Ci o odpowiedzialności karnej, która grozi nieuczciwym przedsiębiorcom. Konkretnie zaś o nowych rodzajach przestępstw związanych z wyłudzaniem podatku od towarów i usług (VAT), które pojawią się w polskim porządku prawnym już 1 marca 2017 r.

Od tej pory za wystawianie faktur „za kolegę”, dokumentowanie fakturą czynności innych niż naprawdę wykonane, czy też za wystawianie „pustych” faktur z tytułu fikcyjnych czynności – grozić będą surowe sankcje, włącznie z karą pozbawienia wolności. Jak to wpłynie na praktykę obrotu na rynku i dokonywanie podobnych czynności trudno powiedzieć, jednak organy ścigania z pewnością dołożą (super)należytej staranności w tropieniu sprawców nowych przestępstw, aby zapobiec wyciekaniu należności podatkowych z budżetu i udowodnić, że omawiana nowelizacja miała sens.

Do ustawy zostały dodane dwa nowe czyny zabronione w postaci art. 270a i art. 271a Kodeksu karnego, stanowiące odpowiednio przestępstwo tzw. fałszu materialnego i fałszu intelektualnego dokumentu (faktury). Te nowe przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów ustanawiają karalność:

  • podrobienia lub przerobienia faktury – w celu użycia jej jako autentycznej – w zakresie okoliczności faktycznych mogących mieć wpływ na określenie wysokości należnego podatku lub jego zwrotu (art. 270a),
  • użycia podrobionej lub przerobionej w powyższym zakresie faktury (art. 270a),
  • wystawienia faktury lub faktur na łączną kwotę brutto powyżej 200 tys. zł, poświadczających nieprawdę co do okoliczności faktycznych mogących mieć wpływ na określenie wysokości należnego podatku lub jego zwrotu (art. 271a),
  • użycia powyższej faktury lub faktur poświadczających nieprawdę (art. 271a).

Fałszerstwo materialne zagrożone jest karą pozbawienia wolności, a w wypadkach mniejszej wagi grzywną, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności (tak, w wypadku czynu mniejszej wagi pozbawienie wolności też wchodzi w grę). Za fałsz intelektualny sankcje są surowsze – przepis przewiduje bowiem wyłącznie karę pozbawienia wolności. Przy czym wszystkie powyższe kary są stopniowalne w zależności od wielkości należności brutto stwierdzonych fakturami a zagrożenie sięga nawet kary 25 lat pozbawienia wolności.

Uspokajająco należy podkreślić, że prawo karne wymaga udowodnienia winy oskarżonego, stąd zwykłe ludzkie pomyłki przy wystawianiu faktur i posługiwaniu się nimi nie stanowią podstawy do skazania w postępowaniu karnym.

Ujawnienie przez sprawcę popełnienia przestępstwa przed powzięciem o nim informacji przez organy ścigania może skutkować zastosowaniem przez sąd nadzwyczajnego złagodzenia kary, a zwrot uzyskanej z czynu zabronionego korzyści majątkowej – nawet odstąpieniem od jej wymierzenia.

Zmianie uległy również inne ustawy, w wyniku czego organy uzyskały uprawnienia m. in. do kontroli i utrwalania treści rozmów telefonicznych w celu wykrycia i uzyskania dowodów dla toczącego się postępowania lub zapobieżeniu popełnienia nowego przestępstwa – w zakresie podrabiania i przerabiania oraz używania sfałszowanych faktur.

W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano, że sankcje karnoskarbowe w zakresie wyłudzania podatku VAT są niewystarczające, a problem karuzeli VAT fundamentalny dla zasobności budżetu państwa. Projektodawca powołał też przykłady zagranicznych przepisów, gdzie np. w Stanach Zjednoczonych za podobne przestępstwa gospodarcze grozi nawet 150 lat pozbawienia wolności (!), co spotkało m. in. przedsiębiorcę Bernarda Madoffa.

Życzę Ci, żebyś nigdy nie potrzebował mojej pomocy w obronie przed zarzutami o uczestniczenie w spirali podatkowej! Ale gdyby coś, to wiesz jak się ze mną skontaktować.

Na blogu i w bieżącej pracy zawodowej powtarzam jak mantrę, że pełnienie funkcji członka zarządu w spółce wiąże się z dużą odpowiedzialnością i wymaga szerokiej wiedzy (prawniczej!), by swoją rolę pełnić świadomie i bezpiecznie. Dla dobra swojego i najbliższych. Dziś chciałem poruszyć temat odpowiedzialności zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością za zobowiązania spółki. Odpowiedzialność ta wykazuje wiele wspólnego z odpowiedzialnością zarządu za zaległości podatkowe spółki, o czym pisałem ostatnio na blogu. Więc wszelkie podobieństwa nie są przypadkowe 😉

Odpowiedzialność zarządu za zobowiązania spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (a więc przede wszystkim za długi spółki) powstaje z chwilą, gdy egzekucja wobec spółki okazała się bezskuteczna. Dopóki więc wierzyciel spółki może skutecznie dochodzić zapłaty od samej spółki i zaspokoić swoje roszczenie z jej majątku, dopóty członkowie zarządu mogą spać spokojnie. Jeżeli jednak sytuacja finansowa spółki pogorszy się do tego stopnia, że egzekucja wobec niej będzie bezskuteczna – jedynym ratunkiem dla zarządu może być wykazanie, że we właściwym czasie podjął odpowiednie kroki w kierunku ogłoszenia upadłości spółki lub wszczęcia jednego z postępowań restrukturyzacyjnych. Pamiętaj – jeżeli w spółce zaczyna dziać się źle, kluczową sprawą jest dopilnowanie, by w terminie skorzystać z instytucji prawa upadłościowego lub restrukturyzacyjnego.

Przepisy Kodeksu spółek handlowych, ustanawiające ten rodzaj odpowiedzialności, stanowią krótko – że członkowie zarządu spółki odpowiadają solidarnie za zobowiązania spółki, jeżeli egzekucja przeciw niej okazała się bezskuteczna. Przesłanki wyłączające odpowiedzialność to wskazane wyżej terminowe dopełnienie obowiązków z prawa upadłościowego lub wykazanie, że brak ich wypełnienia nie wynika z winy zarządu lub też mimo ich niedopełnienia wierzyciel nie poniósł szkody.

Kluczowym jest, co należy rozumieć jako bezskuteczność egzekucji, w rozumieniu omawianych przepisów. Otóż dla wykazania, że egzekucja wobec spółki okazała się bezskuteczna nie koniecznie trzeba prowadzić postępowanie egzekucyjne zakończone postanowieniem o umorzeniu egzekucji z powodu jej bezskuteczności. Tego rodzaju dokument będzie oczywiście bardzo dobrym dowodem na poparcie roszczenia przeciwko zarządowi, ale w tym celu można również skorzystać z dowolnych innych dowodów. Byle by tylko wykazać, że majątek spółki nie pozwala na zaspokojenie jej wierzyciela i egzekucja okazała się – lub okazała by się – bezskuteczna. Wierzyciel musi więc udowodnić przed sądem jedynie, że w okolicznościach danej sprawy brak jest podstaw do przyjęcia choćby niewielkiej szansy na spełnienie roszczenia wierzyciela z majątku spółki.

Na marginesie należy zauważyć, że od 1 stycznia 2016 r. za zobowiązania spółki na tej samej zasadzie co zarząd, odpowiadają również likwidatorzy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, z wyłączeniem tych likwidatorów, których ustanowił sąd.

Jeżeli więc jesteś członkiem zarządu sp. z o.o. – miej świadomość ewentualnej odpowiedzialności i staraj się na bieżąco monitorować sytuację finansową spółki. Nawet jeżeli to ktoś inny w zarządzie zajmuje się finansami, bo wewnętrzny podział obowiązków nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności wobec wierzycieli spółki!

Trzymaj się ciepło 🙂

Jako przedsiębiorca (zarówno działający w formie spółki prawa handlowego, jak i jednoosobowej działalności gospodarczej) zapewne słyszałeś o obowiązku dokonywania płatności przy pomocy rachunku bankowego. Obowiązek ten dotyczy tylko niektórych transakcji, co do zasady bowiem możesz płacić tak, jak Ci wygodnie, a więc również gotówką. Warto jednak wiedzieć, kiedy płatność zgodnie z przepisami powinna być dokonana za pośrednictwem banku.

Nie po to, by uniknąć ryzyka grzywny czy sankcji prawa karnego, bo żadne przepisy ich nie ustanawiają. W ogóle mówi się, że przepis ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, określający opisywany obowiązek, to przykład lex imperfecta (z łaciny: prawo niedoskonałe), czyli prawa pozbawionego sankcji. Moim zdaniem nie jest to do końca prawidłowe, ponieważ przestrzeganie tego przepisu jest brane pod uwagę przez sądy i organy podatkowe w innych, niedotyczących go postępowaniach, i może przesądzić o takich ocenach, jak stwierdzenie złej wiary przedsiębiorcy lub działania z winy umyślnej w prawie karnym. Przepis ten powstał bowiem w celu przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy i walki z unikaniem opodatkowania przychodów z działalności gospodarczej. Jego naruszenie może też posłużyć jako dowód na to, że przyjmując płatność od kontrahenta wiedziałeś, że działa on z pokrzywdzeniem wierzycieli, bo mimo wyraźnego nakazu przyjęcia płatności na rachunek rozliczyłeś się z nim w formie gotówkowej. A to już sytuacja, gdy np. skarga pauliańska wierzyciela może okazać się skuteczna (pisałem o tym na drugim blogu).

Jeżeli więc chcesz zachować spokój ducha i nie obawiać się nieprzychylnych ocen ze strony wymiaru sprawiedliwości i fiskusa, które mogą realnie Cię dotknąć, przeczytaj niniejszy wpis i dokonuj płatności jak należy 🙂 Zwłaszcza, że wymogi prawa nie są pod tym względem zbyt rygorystyczne.

Na początku własnej działalności gospodarczej też zastanawiałem się, kiedy powinienem zapłacić za daną usługę lub towar przelewem, a kiedy mogę po prostu zapłacić gotówką. Przechodząc do rzeczy, prawo zobowiązuje każdego przedsiębiorcę do dokonywania i przyjmowania płatności przy użyciu rachunku bankowego (lub rachunku w SKOK) zawsze, gdy:

  1. płatność związana jest z wykonywaną przez przedsiębiorcę działalnością gospodarczą,
  2. stroną transakcji jest inny przedsiębiorca,
  3. jednorazowa wartość transakcji przekracza równowartość 15 000 euro (od 1 stycznia 2017 r. 15 000 zł).

Abyś musiał użyć swojego rachunku powyższe warunki muszą zachodzić łącznie. Nie jest to wcale jednoznaczne w orzecznictwie sądów i doktrynie prawa, jednak wydaje się, że większość głosów opowiada się za koniecznością łącznego rozpatrywania ww. warunków. Zgadzam się z tym, bo takie rozumienie przepisu jest znacznie bardziej przekonujące. Na marginesie więc tylko zaznaczam, że niektóre sądy obowiązek wykorzystania rachunku wiążą z dwiema niezależnymi sytuacjami – z każdą transakcją z innym przedsiębiorcą (niezależnie od jej wartości, a więc nawet gdy chodzi o 2 zł), i z takimi transakcjami z konsumentem, których wartość przekracza ww. kwotę. Sam chyba przyznasz, że byłoby to absurdalne rozwiązanie, bardzo ograniczające swobodę działalności gospodarczej. Kupując na przykład papier do drukarki w markecie musiałbyś zapłacić za niego przelewem, a przynajmniej kartą, zamiast wyciągnąć monetę z portfela. Jurydycznie taka interpretacja przepisu też nie przekonuje, bo ustawodawca połączył ww. warunki spójnikiem „oraz”, który oznacza w logice koniunkcję, a więc wymóg spełnienia wszystkich warunków jednocześnie.

Celowo w punkcie 3. wskazałem na wartość transakcji, a nie przelewu. Albowiem niezależnie od tego, czy płatność jest dokonywana jednorazowo, czy w ratach, trzeba brać pod uwagę łączną wartość transakcji. I jeżeli przekracza ona 15 000 euro, to posługiwać się rachunkiem.

Przez posłużenie się rachunkiem należy uznać zarówno polecenie przelewu, zapłatę przy użyciu karty płatniczej, jak i polecenie zapłaty.

Uchwalone już przepisy przewidują, że od 1 stycznia 2017 r. próg wskazany w przepisie zostanie znacząco obniżony, z 15 000 euro do 15 000 zł. W każdym razie nadal pozostanie na poziomie pozwalającym dokonywać bieżących zakupów i rozliczeń w takiej formie, w jakiej będzie Ci najwygodniej.

W orzecznictwie zauważono, że gdy przepis przewiduje obowiązek posłużenia się rachunkiem bankowym to nie jest dopuszczalne rozliczenie się z drugą stroną przy pomocy potrącenia (kompensaty), gdyż ta ostatnia nie jest płatnością za pomocą rachunku. Naruszenie tego zakazu może skutkować ograniczeniem możliwości odzyskania chociażby podatku VAT.

Jak więc widzisz, stosowanie opisywanego przepisu nie jest wcale takie łatwe, ani oczywiste, a skutki jego naruszenia – mimo braku sankcji określonych wprost – mogą być zróżnicowane i dotkliwe. Warto więc wiedzieć, jak poprawnie go stosować (co opisałem powyżej) i po prostu pamiętać o jego istnieniu. Prewencja zamiast leczenia i podnoszenie świadomości prawnej Klientów to moja osobista misja.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Pełnienie funkcji członka zarządu w spółce prawa handlowego wiąże się z wieloraką i poważną odpowiedzialnością, także własnym majątkiem. Zawsze powtarzam, że wbrew pozorom nie każdy nadaje się do tej roli. To nie jest takie proste. A najgorsze, że mnóstwo ludzi decyduje się pełnić ww. funkcję pomimo braku świadomości o związanych z tym prawach, a zwłaszcza – obowiązkach. Dzisiejszy wpis powinien być przestrogą dla wszystkich, dla których nie jest jeszcze za późno. Bo będzie o odpowiedzialności podatkowej osoby trzeciej (pojęcie prawne), zwanej również odpowiedzialnością zarządu za zaległości podatkowe spółki. Naprawdę – o tym trzeba wiedzieć!

Odpowiedzialność podatkowa osoby trzeciej to instytucja prawa podatkowego, pozwalająca fiskusowi na odzyskanie nie zapłaconych przez spółkę kapitałową podatków (wraz z odsetkami, kosztami egzekucji i innymi świadczeniami ubocznymi), mimo że spółka nie posiada wystarczającego majątku, a często od dłuższego już czasu nie prowadzi działalności gospodarczej. Instytucja diabelnie skuteczna, bo wywinąć się z rąk komisarzy Urzędu Skarbowego, a później trybu egzekucji administracyjnej, jest niezwykle trudno.

Spotkałem się już z wieloma zszokowanymi i przestraszonymi zarazem osobami, które przychodzą po pomoc w sprawie postępowania podatkowego o orzeczenie ich solidarnej odpowiedzialności za zaległości podatkowe spółki. Często są to osoby, które członkami zarządu jakiejś spółki z ograniczoną odpowiedzialnością czy akcyjnej były ładne kilka lat temu. I nic o obecnej działalności spółki nie wiedzą. Są też takie, które co prawda formalnie nadal są członkami zarządu spółki, ale spółka ta nie prowadzi działalności i ma długi, a istnieje tylko na papierze, bo nikt nie zajął się jej likwidacją czy też upadłością. Osoby te, myśląc zdroworozsądkowo, nie widzą związku między sobą a zapomnianą rolą w spółce. Rzeczywiście, to stare dzieje i wydawać by się mogło, że zamknięty rozdział w ich życiu.

Tak jednak nie jest. Gdy spółka kapitałowa (również spółka w organizacji) ma zaległości podatkowe, których nie udało się ściągnąć w drodze egzekucji z majątku spółki, aktualny dla pracowników Urzędu Skarbowego staje się temat pociągnięcia do solidarnej odpowiedzialności członków jej zarządu. Również byłych członków. Pozwala im na to Ordynacja podatkowa i instytucja odpowiedzialności osób trzecich.

Jakie są warunki wymagane do wydania decyzji o odpowiedzialności?

  1. egzekucja z majątku spółki okazała się w całości lub w części bezskuteczna, a równocześnie
  2. nie zachodzą tzw. przesłanki egzoneracyjne, a więc zwalniające członka zarządu z odpowiedzialności – takie jak zgłoszenie we właściwym czasie wniosku o ogłoszenie upadłości spółki lub otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego, ewentualnie brak winy w niezgłoszeniu wniosku o ogłoszenie upadłości lub wskazanie majątku spółki, który pozwoli na zaspokojenie zaległości podatkowych w znacznej części.

Jak więc widzisz, jeżeli majątek spółki nie wystarcza na pokrycie jej zaległości podatkowych, a członek zarządu nie postarał się we właściwym czasie o uczynienie zadość przepisom uchwalonym na wypadek złej sytuacji ekonomicznej spółki – może on odpowiadać za jej długi podatkowe całym swoim majątkiem, solidarnie z innymi członkami zarządu i spółką.

Odpowiedzialność ta dotyczy w zasadzie zaległości, których termin płatności upływał w czasie pełnienia funkcji w zarządzie. Ale w przypadku zlikwidowanej spółki odpowiedzialność może obejmować również zaległości powstałe nawet po dokonanej likwidacji, i dotyczyć nie tylko osób pełniących rolę ostatniego zarządu, ale też likwidatorów.

Za zaległości podatkowe spółki kapitałowej w organizacji odpowiada jej zarząd, a w razie jego braku pełnomocnik, a nawet wspólnicy (gdy brak pełnomocnika). Widzisz więc, że odpowiedzialność podatkowa osoby trzeciej zatacza szerokie kręgi i ma tylko jeden cel – odzyskać należność Skarbu Państwa, mniejsza o to, od kogo. Byle skutecznie. I ta skuteczność potrafi zaboleć, zwłaszcza że często chodzi o znaczące kwoty, rzędu setek tysięcy złotych.

Argumentem na korzyść członka zarządu nie jest nawet to, że w spółce kto inny zajmował się podatkami – zwykle księgowa lub po prostu inny członek zarządu. Orzecznictwo sądów powszechnie akceptuje bowiem pogląd, że podział obowiązków pomiędzy członków zarządu ma wyłącznie wewnętrzny charakter i nie rodzi skutków na zewnątrz, w tym w ramach odpowiedzialności. Nie tylko odpowiedzialności zarządu za zaległości podatkowe spółki.

Z mojego doświadczenia mogę Cię zapewnić, że Urzędy Skarbowe w przypadku bezskutecznej egzekucji z majątku spółki automatycznie prowadzą postępowania przeciwko członkom zarządu. I pilnują, by sprawa nie uległa przedawnieniu. Gdy dowiadujesz się o wszczęciu postępowania, ono zwykle trwa już od ładnych kilku lat w zaciszu urzędniczego gabinetu, gdzie zbierane są dowody i wykazywana bezskuteczność egzekucji ze spółki.

Wspomniałem o przedawnieniu, co mogło Cię zainteresować. Otóż nie można wydać decyzji o odpowiedzialności osoby trzeciej, jeżeli minęło 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego w którym powstała zaległość podatkowa spółki. A zaległość powstaje, gdy upłynął termin płatności danego podatku.

Jaka lekcja płynie z dzisiejszego wpisu? Co powinieneś zapamiętać? Jeżeli zamierzasz zostać członkiem zarządu spółki kapitałowej – poznaj swoje obowiązki (prawa nie są aż tak istotne). Możesz zacząć od lektury tego bloga, i oczywiście Kodeksu spółek handlowych oraz kilku innych podstawowych ustaw. A jeżeli spółka będzie miała się źle, choćby wydawało się, że jeszcze stanie na nogi – upewnij się, że nie zachodzą podstawy do ogłoszenia jej upadłości. Bo jeżeli tak będzie, to Twoim obowiązkiem jest złożenie wniosku na czas. Brak wniosku może skutkować Twoją odpowiedzialnością podatkową za długi spółki. Ona pojawi się za kilka lat, gdy już o sprawie zapomnisz… Więc lepiej nie zapomnij o tym wpisie.

Oby pozostał tylko ciekawostką prawniczą, tego Ci życzę! 🙂

Jak może czytałeś w zakładce o blogu, moją osobistą misją jest podnoszenie świadomości prawnej przedsiębiorców i pokazywanie im, jak prawidłowo prowadzić działalność gospodarczą z uwzględnieniem obowiązków określonych przepisami prawa. Staram się przekazywać klientom dobre praktyki, a dzięki blogowi mogę to robić na szerszą skalę. Dziś chciałbym opowiedzieć Ci o informacjach, jakie zgodnie z prawem powinieneś zamieszczać w większości dokumentów swojej spółki. Nie tylko dlatego, że za brak ich podawania grozi grzywna do 5 000 zł, lecz również dla wiarygodności w oczach osób, z którymi współpracujesz.

Na spółkach wpisanych do rejestru przedsiębiorców KRS (ale też na spółkach cywilnych, których tam nie znajdziemy, jak i na niektórych innych podmiotach) ciążą pewne minimalne obowiązki informacyjne w zakresie pism papierowych i elektronicznych wymienianych z kontrahentami i klientami.

Przepisy dotyczące informacji, jakie powinny znaleźć się w pismach spółki, rozsiane są po kilku różnych ustawach, i choć w większości się pokrywają, to oczywiście zdarzają się istotne wyjątki. Poniżej wyjaśnię Ci co i jak, żebyś mógł prawidłowo oznaczać swoje pisma.

Kodeks spółek handlowych wskazuje, że każda spółka kapitałowa (a więc spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna) oraz spółka komandytowo-akcyjna, powinny w swoich wszelkich pismach i zamówieniach handlowych, a także na stronie internetowej spółki, podawać następujące dane:

  1. firmę spółki, jej siedzibę i adres – przez firmę należy oczywiście rozumieć to, co potocznie określa się „nazwą firmy”, a przez siedzibę miejscowość, w której ma siedzibę zarząd spółki,

  2. oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja spółki oraz numer, pod którym spółka jest wpisana do rejestru – chodzi o sąd rejestrowy, w którym zarejestrowałeś spółkę i „numer KRS”, jaki został jej przydzielony.

  3. numer identyfikacji podatkowej (NIP)

  4. wysokość kapitału zakładowego – przy spółce akcyjnej i spółce komandytowo-akcyjnej trzeba również podać, w jakiej wysokości kapitał zakładowy został faktycznie wpłacony (na ogół będzie to kwota identyczna z wysokością kapitału zakładowego). Nieco inaczej jest ze spółką z o.o., której umowę zawarto przy wykorzystaniu tzw. „wzorca umowy” – do czasu pokrycia kapitału zakładowego należy dodatkowo podawać, że wkłady na kapitał nie zostały wniesione.

Przez pisma i zamówienia handlowe należy rozumieć m. in. faktury, noty księgowe, pisma reklamacyjne, umowy, a nawet e-maile służbowe.

Natomiast w przypadku spółek osobowych oraz innych podmiotów wpisanych do KRS (np. stowarzyszeń i fundacji) powinny one w swoich pismach kierowanych do oznaczonych adresatów (a więc wskazanych z nazwy, imienia i nazwiska itp.) podawać:

  1. firmę lub nazwę

  2. oznaczenie formy prawnej wykonywanej działalności

  3. siedzibę i adres

  4. numer identyfikacji podatkowej (NIP)

  5. oznaczenie sądu rejestrowego, w którym przechowywana jest dokumentacja rejestrowa podmiotu oraz numer, pod którym jest on wpisany do rejestru

Powyższe wyliczenie wynika z ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. Przy czym przepis pozwala spółkom osobowym (i tylko im) nie podawać ww. informacji w pismach kierowanych do osób pozostających ze spółką w stałych stosunkach umownych. Chodzi tu o kontakty ciągłe lub powtarzalne, będące przeciwieństwem kontaktów sporadycznych.

Z przepisów ustawy o swobodzie działalności gospodarczej wynika zaś obowiązek posługiwania się przez każdego przedsiębiorcę (wpisanego do KRS, ale też do CEIDG) numerem NIP w obrocie prawnym i gospodarczym, zwłaszcza w kontaktach z urzędami. Ta sama ustawa przewiduje też obowiązek podawania w reklamach i ofertach każdego przedsiębiorcy jego firmę, NIP, siedzibę i adres.

W praktyce więc, aby uniknąć ryzyka pominięcia jakiejś informacji, warto nie rozgraniczać ofert od umów etc. – tylko po prostu we wszystkich pismach papierowych i elektronicznych każdej spółki podawać co najmniej: firmę, siedzibę i adres, oznaczenie sądu i numer KRS, NIP, oraz kapitał zakładowy. Warto umieścić ww. dane na papierze firmowym, w stopce wiadomości e-mail, lub na firmowej pieczątce.

Jeżeli informacji tych jednak zabraknie – sąd rejestrowy może nałożyć na osoby odpowiedzialne (na ogół zarząd) grzywnę w wysokości do 5 000 zł. Prof. Andrzej Kidyba w swoim komentarzu wskazuje również na ryzyko jednoczesnego popełnienia czynu zabronionego, polegającego na przedstawianiu nieprawdziwych danych, za co grozi nawet kara pozbawienia wolności do lat 2. Jednak z różnych względów trudno zgodzić się z taką interpretacją przepisów, i co do zasady nie znajduje ona potwierdzenia u innych komentatorów.

Mamy już sierpień, a więc dzisiejszy wpis jest bardzo „na czasie”, ponieważ chciałbym Ci opowiedzieć o konsekwencjach odbycia zgromadzenia wspólników po terminie (dotyczy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością), czy też walnego zgromadzenia po terminie (dotyczy spółki akcyjnej i spółki komandytowo-akcyjnej).

Bardzo często się zdarza, że termin na zwołanie i odbycie zwyczajnego zgromadzenia wspólników lub zwyczajnego walnego zgromadzenia – mija niepostrzeżenie. Możesz zapytać, jak to się dzieje, skoro to jeden z podstawowych obowiązków każdej spółki kapitałowej? A może sam jesteś w sytuacji, gdy czas minął, i jakoś Cię to nie dziwi… W każdym razie, pewnie zachodzisz w głowę, czy odbycie zgromadzenia po terminie lub nie odbycie go wcale, powoduje jakieś negatywne skutki dla spółki lub dla Ciebie samego? Odpowiedź – to zależy.

Od kilku czynników. Ale zanim do nich przejdziemy ustalmy najpierw – w jakim terminie powinno odbyć się zgromadzenie.

Przepisy Kodeksu spółek handlowych wyraźnie wskazują, że zwyczajne zgromadzenia spółek kapitałowych (i spółki komandytowo-akcyjnej, zwanej spółką hybrydową, a więc łączącą cechy spółek kapitałowych i spółek osobowych) powinny odbyć się w terminie 6 miesięcy po upływie każdego roku obrotowego. Definicja roku obrotowego zależy od treści umowy spółki, ale zazwyczaj rok obrotowy odpowiada po prostu rokowi kalendarzowemu. W takim przypadku zwyczajne zgromadzenie powinno odbyć się najpóźniej do końca czerwca każdego roku.

Czym jest zwyczajne zgromadzenie? Zgromadzenia dzielą się na zwyczajne i nadzwyczajne. Zwyczajne zgromadzenie musi się odbyć co roku, w powyższym terminie, natomiast zgromadzenia nadzwyczajne mogą zostać zwołane, ale nie muszą. Ponadto tylko na zwyczajnym zgromadzeniu podejmowane są pewne bardzo istotne dla funkcjonowania spółki uchwały (ale o nich innym razem).

Wiemy już więc, czym są zwyczajne zgromadzenia i do kiedy muszą być zwoływane. „Muszą”, bo choć przepis posługuje się słowem „powinny”, to wynika to tylko z pewnej tradycji pisania tekstów prawnych. Powinność oznacza jednak przymus.

Co w takim razie, gdy termin upłynął?

Najlepiej jak najszybciej zwołać i odbyć zgromadzenie. Będzie spóźnione, to fakt, a tym samym będzie wadliwe – jednak wadliwość nie jest równoznaczna z nieskutecznością, czy też nieważnością zgromadzenia i podjętych na nim uchwał wspólników. Co do zasady.

Mówiąc bowiem o konsekwencjach odbycia zgromadzenia po terminie trzeba wskazać na trzy zagrożenia:

  1. możliwość wytoczenia przeciwko spółce powództwa o stwierdzenie nieważności uchwały – warunkiem powództwa jest podjęcie przez wspólników uchwały sprzecznej z ustawą, a więc naruszającej prawo. Podejmowanie uchwał na zgromadzeniu odbytym po terminie samo w sobie narusza prawo. Na szczęście jednak Sąd Najwyższy w swoim orzecznictwie ograniczył skuteczność ww. powództwa – wskazując, że tylko wtedy spóźnione uchwały można uznać za nieważne, gdy spóźnienie miało wpływ na ich treść. A więc powód musi udowodnić, że odbycie zgromadzenia po terminie wpłynęło na treść podejmowanych na nim uchwał.

  1. możliwość nałożenia grzywny na członków zarządu i likwidatorów spółki – przepisy Kodeksu spółek handlowych przewidują sankcję mającą na celu zdyscyplinowanie członków zarządu spółki do zwołania zgromadzenia. Zarówno gdy zgromadzenie powinno się odbyć z powodu przepisu ustawy, postanowienia umowy spółki, lub też żądania zgłoszonego przez uprawnione osoby. Sąd rejestrowy może nałożyć grzywnę na każdą odpowiedzialną osobę w wysokości nawet do 20 000 zł. Jest to odpowiedzialność cywilna, do której stosuje się przepisy postępowania cywilnego, jednakże łączy w sobie cechy odpowiedzialności karnej w szerokim znaczeniu – i zgodnie z najnowszą uchwałą Sądu Najwyższego dla nałożenia grzywny niezbędne jest wykazanie winy umyślnej członków zarządu w niezwołaniu zgromadzenia na czas.

  1. możliwość ponoszenia odpowiedzialności wobec spółki za wyrządzoną jej szkodę – warunkiem tej odpowiedzialności jest faktyczne wyrządzenie szkody spółce z powodu opóźnienia w odbyciu zgromadzenia, wynikającego z winy zarządu lub likwidatora.

Jak wysokie jest ryzyko, że któraś z powyższych sytuacji rzeczywiście nastąpi? Raczej niewielkie. Trudno wykazać wpływ opóźnienia na treść podjętych uchwał, podobnie jak fakt wyrządzenia szkody spółce. A sądy rejestrowe rzadko nakładają grzywnę, bo zwyczajnie nie mają czasu na kontrolowanie wszystkich spółek. Niewykluczone jednak, że wspólnik mniejszościowy, lub wierzyciel spółki zawiadomi sąd o sytuacji. I poprosi o nałożenie grzywny z urzędu. W pewnych zaś okolicznościach zwłoka w odbyciu zgromadzenia faktycznie może wyrządzić szkodę i wpłynąć na treść uchwał.

Dlatego też osobiście, radzę Ci pilnować terminów zwyczajnych zgromadzeń w Twojej spółce, zwłaszcza gdy jesteś członkiem zarządu lub likwidatorem. A jeżeli już – z różnych względów, które przecież się zdarzają – nie dotrzymasz terminu, to po prostu… napraw sytuację jak najszybciej. Bo po co ryzykować? Zwłaszcza, że terminowe odbywanie zgromadzeń, a co za tym idzie – składanie w sądzie wymaganych dokumentów (sprawozdań finansowych etc.) – pomaga zbudować zaufanie kontrahentów i klientów. Myślę, że warto.

PS Nie odbycie zgromadzenia na czas powoduje jednak naruszenie przepisów dot. sporządzania sprawozdań finansowych (i często poważne konsekwencje), ale o tym napiszę innym razem 😉 (aktualizacja – temat poruszyłem w tym wpisie).